Sąd zwolnił Łukasza Kaczora oraz Macieja Soporka, prezesów upadłego WGI Domu Maklerskiego, z zakazu opuszczania kraju. Postanowienie jest prawomocne, co oznacza, że Kaczor i Soporek - jeżeli zechcą - mogą wyjechać z kraju już dziś. Nie podano nam uzasadnienia tej decyzji.
Czy szefowie WGI zamierzają skorzystać z tej możliwości? Maciej Soporek powiedział nam, że na razie nie planuje wyjazdu. Zaznacza jednak, że jeżeli w związku z blokadą rachunku WGI Consulting w amerykańskiej firmie inwestycyjnej Wachovia Securities będzie konieczna jego obecność w Stanach Zjednoczonych, to taki wyjazd rozważy.
Prokuratura wydała zakaz szefom Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej opuszczania kraju w związku z przedstawieniem im zarzutów dotyczących prowadzenia bez zezwolenia działalności w formie funduszu inwestycyjnego (zawiadomienie w tej sprawie KPWiG wysłała w lipcu 2005 r.). Kaczora i Soporka wciąż obowiązuje dozór policji. Muszą się stawiać na komisariacie co dwa tygodnie. Prokuratura nie wniesie zażalenia na decyzję sądu, bo jak usłyszeliśmy - nie może. Nie powiedziano nam, na jakim etapie są inne postępowania dotyczące WGI.
12 lipca szefowie upadłego domu maklerskiego napisali w liście do klientów, że "dyskutują z syndykiem WGI DM i prawnikami na temat możliwości wystąpienia o upadłość układową firmy WGI Consulting". "Chcemy to zrobić, bo uważamy, że nadal, mimo informacji, które pojawiły się w mediach, istnieje możliwość wypłaty w maju 2007 r. całości lub zdecydowanej większości pieniędzy, które Państwo nam powierzyliście" - tłumaczą klientom. Jak piszą, upadłość toczyłaby się pod nadzorem syndyka i sądu. W celu kontroli tego procesu miałaby też powstać rada wierzycieli.
Kaczor i Soporek poinformowali, że amerykańska kancelaria walczy w ich imieniu o odblokowanie pieniędzy na kontach w Wachovia Securities. "Mamy podstawy sądzić, że te działania zakończą się sukcesem. Otrzymaliśmy także bardzo jasną opinię naszych prawników w USA, że jeśli okaże się, że po odblokowaniu rachunków pieniędzy na nich będzie mniej niż 31 marca 2006 roku, to będziemy mieli wszelkie podstawy do wystąpienia z żądaniem odszkodowania i wygramy ten proces" - twierdzą właściciele WGI. Bronią się przed zarzutami defraudacji, ale nie chcą podać przyczyn rozbieżności w raportach dla KPWiG i w wyciągach dla klientów. "Owszem, popełniliśmy błędy, ale nigdy nie było z naszej strony prób kradzieży czy defraudacji powierzonych nam pieniędzy" - utrzymują.