Wall Street Journal 14 lipca 2006
Zależność się nie skończy
Wstrzymanie przez Rosję w styczniu dostaw gazu na Ukrainę było szokiem dla odbiorców surowca w Europie, którzy zaczęli się zastanawiać nad długoletnią energetyczną zależnością od giganta Wschodu. Jednak ekonomiczne, polityczne i geologiczne realia coraz bardziej uzależniają europejskie państwa od Rosji. Rywalizacja o dostęp do źródeł energii pomiędzy trzema największymi rynkami, czyli Europą, Azją i Ameryką Północną, będzie wzrastać - stwierdził Aleksiej Miller, prezes Gazpromu. Udział Rosji w zaopatrzeniu państw Starego Kontynentu w gaz już teraz stanowi 25 proc., a, według szacunków, do 2015 r. wzrośnie do 30 proc. Zależność od rosyjskiego surowca jest najpoważniejszym zmartwieniem państw europejskich. Nie tylko dlatego, że dostawy gazu Kreml wykorzystuje jako polityczną broń, ale martwią też prognozy Międzynarodowej Agencji Energii, która przewiduje, że Moskwa może nie zaspokoić wzrastającego popytu na energię w Europie. Jednak zamiast dywersyfikować transport surowca, państwa, takie jak Niemcy czy Włochy, próbują stać się uprzywilejowanymi partnerami w celu zabezpieczenia długoterminowych dostaw gazu. Gdy mowa o energetycznym bezpieczeństwie, nie ma wątpliwości, że Rosja jest niezwykle ważna dla Włoch - powiedział Paolo Scaroni, prezes włoskiego koncernu Eni. Takie działania skierowane na zbliżenie z Gazpromem wzbudzają poważne obawy w postkomunistycznych państwach Unii Europejskiej, takich jak Polska czy kraje nadbałtyckie, które pamiętają nie tak dawną dominację rosyjską na swoich terytoriach.
Wiedomosti 14 lipca 2006
Szczyt pozwala zarobić