Antydatowanie opcji jest w USA tak poważnym problemem, że wymaga powołania oddzielnego zespołu, zajmującego się wyłącznie tym problemem. Do takiego wniosku doszedł Kevin Ryan, prokurator federalny z San Francisco, który postanowił przyjrzeć się bliżej tej formie wynagradzania szefów spółek publicznych.
Już ponad 100 spółek ma kłopoty z powodu wstecznego datowania opcji, które otrzymywali szefowie i przedstawiciele wyższego menedżmentu w ramach pakietów wynagrodzeń. W ponad 50 przypadkach SEC (odpowiednik KPWiG), IRS (urząd podatkowy) lub prokuratury federalne wszczęły formalne śledztwo. Antydatowanie opcji pozwalało szefom firm na czerpanie wyższych zysków z operacji na papierach wartościowych własnej spółki. - Księgi rachunkowe muszą być prowadzone dokładnie, a informacje dotyczące kondycji spółek publicznych muszą być uczciwe - stwierdził w oświadczeniu Ryan.
Według prokuratora, antydatowanie opcji może doprowadzić do oskarżenia wielu osób o oszustwa inwestycyjne, nielegalny transfer pieniędzy oraz naruszanie prawa podatkowego. W Kalifornii zajmie się tym specjalna grupa dwunastu prokuratorów i agentów federalnych. Biuro prokuratora z San Francisco obejmuje terytorialnie całą Dolinę Krzemową i kilkanaście spółek z sektora technologii otrzymało już sądowe nakazy przekazania dokumentacji.
Liczba spółek, którymi zainteresowali się prokuratorzy, stale rośnie też w Nowym Jorku i Massachusetts. Według Erika Lie, profesora finansów Uniwersytetu Iowa, jeśli władze regulacyjne zdecydują się na energiczne zbadanie zjawiska, może się okazać, że nieuczciwe praktyki stosowały setki korporacji. Lie udowodnił, że proces wydawania opcji szefom spółek nasilał siź w okresach poprzedzających szybki wzrost giełdowego kursu firm.
Nowy Jork