Warszawski rynek, na którym działa J. W. Construction, najlepiej obrazuje, jak mocno rosły ceny mieszkań w ostatnim czasie. Powszechnie twierdzi się, że mieszkania będą nadal drożeć. Czy nie jest to jednak samospełniająca się prognoza i nadmuchiwanie balonu spekulacyjnego?
Polski rynek mieszkaniowy jest wciąż w fazie rozwoju. To założenie, wręcz aksjomat, które musimy przyjąć na początku każdej rozmowy na ten temat. Takie założenie przyjmuje też większość inwestorów zagranicznych. Jesteśmy gdzieś w połowie drogi, jeśli chcemy osiągnąć stan charakterystyczny dla tzw. starej Unii, a to oznacza, że potencjał wzrostowy naszego rynku jest jeszcze olbrzymi.
Z czego to wynika? Są dwie główne przyczyny. Po pierwsze, potrzeby mieszkaniowe w Polsce są ogromne i niezaspokojone. Bez względu na to, jakimi wskaźnikami się posłużymy, pod względem zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych zajmujemy jedno z ostatnich miejsc w Europie. Podam przykład: mało kto wie, że dzisiaj w Polsce około 15 proc. mieszkań w miastach nie ma bieżącej wody; a jeszcze większy odsetek nie ma własnej łazienki. A mamy przecież XXI wiek! To dobitnie świadczy o tym, jak bardzo odstajemy.
Mówi się, że do 2012 roku potrzeba będzie jeszcze około 1,5 mln nowych mieszkań.
Potrzeby to jednak jeszcze nie popyt...