Andrzej Podsiadło, który zarządza PKO BP już od ponad czterech lat, nieoczekiwanie złożył dymisję pod koniec ubiegłego miesiąca. Na rynku mówi się, że szef największego polskiego banku tylko wyprzedził swoje odwołanie - jako człowiek poprzedniego układu nie cieszył się zaufaniem resortu skarbu, największego akcjonariusza PKO BP.
Teoretycznie największe szanse na objęcie schedy po prezesie Podsiadle miałby obecny wiceprezes PKO BP Sławomir Skrzypek. Nowy wiceprezes to zaufany człowiek prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Minister ma problem
Problem w tym, że - według informacji dochodzących z rynku - sam Sławomir Skrzypek wcale się do sukcesji po Podsiadle nie pali. Przeszkodą może być też fakt, że Skrzypek nie ma wymaganego przez nadzór bankowy dwuletniego doświadczenia w pracy w zarządzie banku.
Karuzela kandydatów