Drobni gracze będą mogli zapisywać się na akcje ukraińskiej firmy do 2 sierpnia. Jeśli terminy budowania księgi popytu nie przesuną się, tego dnia zostanie także ogłoszona ostateczna cena emisyjna i inwestorzy otrzymają walory.
Wieloletnia strategia
Astarta podała zarys strategii, która będzie realizowana do 2010 r. Chce rozwijać się przede wszystkim na ukraińskim rynku i stać się głównym rozgrywającym przy jego konsolidacji. Rynek cukrowniczy jest tam rozdrobniony - tworzy go 155 przedsiębiorstw. Pięć największych kontroluje 30 proc. rynku. Astarta jest teraz na czwartym miejscu. - Mamy jednak największe obszary upraw. Zwyciężą te spółki, które będą miały własne surowce i przetwórnie - mówi W. Iwanczyk. Astarta negocjuje z kilkoma cukrowniami. Chce kupić 2-3 zakłady. Kiedy? Jak najszybciej. Ukraińcy chcą również zmodernizować własne zakłady (mają ich pięć). Pozwoli to wykorzystać ich potencjał. Pieniądze z giełdy umożliwią zakup nowych urządzeń do produkcji cukru. Zakup technologii rolniczych pozwoli zwiększyć plony. - Chociaż są one lepsze niż przeciętne zbiory na Ukrainie, wciąż są nieco gorsze od uzyskiwanych w Unii Europejskiej - twierdzi W. Iwanczyk. W ciągu 4 lat produkcja cukru ma wzrosnąć z 87,5 tys. do 280 tys. ton rocznie. Spółka chce uniezależnić się od zewnętrznych dostawców i pozyskiwać buraki cukrowe z własnych upraw. Udział własnego surowca wzrośnie z 31 proc. do 70 proc. w 2010 r. Firma zamierza także wytwarzać większą ilość cukru wyższej jakości.
Sprzyjające warunki
Astarta pozytywnie ocenia globalny rynek cukru. Podstawowi producenci, jak Brazylia, przestawiają się na produkcję etanolu. Brakuje więc cukru do celów spożywczych. Zdaniem Ukraińców, z powodu rosnących cen ropy ta tendencja będzie się nasilać. Spółka także myśli o produkcji biopaliw. Szansą są również rynki unijne. W opinii Astarty, polityka cukrowa w UE może z kolei doprowadzić do upadku jednej czwartej firm. Astarta spogląda też z nadzieją na Rosję, która może stać się największym rynkiem zbytu. Szkopuł w tym, że wolny handel z Rosją będzie możliwy najwcześniej w 2009 r.
Prezes Iwanczyk zapewnia, że zawirowania polityczne na Ukrainie nie mają wpływu na biznes. - Nie przeszkadzają one ukraińskiej gospodarce. Rozwój ekonomiczny jest nawet bardziej dynamiczny od przewidzianego przez prognozy Banku Światowego.