Po słabym finiszu w środę w Nowym Jorku następnego dnia ostro do przodu ruszył region Azji i Pacyfiku. Indeksy rosły wszędzie, z wyjątkiem giełd chińskich. Wskaźnik Morgana Stanleya obejmujący te rynki zyskał 2,2 proc. Giełdami sterowały spółki, które mogły się pochwalić dobrymi wynikami, jak Honda, Matsushita (największy na świecie producent elektroniki użytkowej) czy australijska sieć supermarketów David Jones. Niektórzy analitycy twierdzą, że kondycja spółek może być lepsza, niż się wydawało.

Europejskie spółki też miały się czym pochwalić, ale byli też hamulcowi. Dlatego dynamika indeksów była słabsza niż na Dalekim Wschodzie. W górę rynki ciągnęły Volkswagen, największy w Europie producent aut, jego konkurent DaimlerChrysler, drugi na naszym kontynencie koncern naftowy Royal Dutch Shell i ABB, m.in. producent turbin i automatów przemysłowych. Do ostrożności inwestorów skłaniały gorsze od oczekiwanych rezultaty finansowe France Telecom i EADS, właściciela Airbusa. Po południu zyskiwały główne indeksy giełd w siedemnastu rozwiniętych krajach. Odstawała tylko Lizbona, ale później i tam nastąpiła poprawa. Największy wzrost był we Frankfurcie i Amsterdamie. Giełdzie niemieckiej dodatkowo sprzyjały dobre nastroje konsumentów. Spośród firm notowanych w indeksie Dow Jones Stoxx 50 wyniki podało już 18, zaś 13, czyli 72 proc., miało lepsze rezultaty, niż prognozowano. Przed rokiem ten odsetek wynosił 60 proc.

Lepiej jest też pod tym względem w USA. Wczoraj o dobrym starcie nowojorskiej NYSE w największym stopniu zdecydował koncern naftowy Exxon, bo firma ta osiągnęła lepsze wyniki od prognoz. Wsparł go Comcast, który zdecydował się na podwyższenie prognozy. Dobre informacje napłynęły też z gospodarki. W czerwcu zamówienia na dobra trwale wzrosły o 3,1 proc., podczas gdy ekonomiści spodziewali się 2 proc. Wyższe tempo świadczy o tym, że gospodarka radzi sobie z drogą ropą i wyższymi stopami procentowymi. Poprawiła się również sytuacja na rynku pracy.