Sfinks Polska, właściciel sieci restauracji Sphinx i Chłopskie Jadło, zarobił 3,5 mln zł w II kwartale. To o 66 proc. więcej w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku. Przychody ze sprzedaży wyniosły 39 mln zł, co oznacza wzrost o 23 proc. - Jesteśmy bardzo zadowoleni z tych wyników. Pokazują one, że strategia rozwoju spółki przynosi zamierzone efekty - powiedział Piotr Mikołajczyk, prezes Sfinksa.
Zarząd przewiduje, że spółka będzie otwierała ponad 20 restauracji rocznie i osiągnie w 2006 roku prawie 12 mln zł zysku netto przy 165 mln zł przychodów ze sprzedaży. Po pierwszym półroczu ta prognoza została zrealizowana odpowiednio w 47 i w 43 procentach. - Biorąc pod uwagę zaawansowanie realizacji prognozy na 2006 r. zarząd ocenia, że jej wykonanie jest niezagrożone - potwierdził P. Mikołajczyk.
Sfinks dynamicznie rozwija sieć sprzedaży i wkrótce chce mieć swoje restauracje także za granicą.
- Decyzja o wyjściu za granicę już zapadła. Jest to tylko kwestia czasu oraz kierunku ekspansji. Kiedyś zapowiadaliśmy, że może to być 2009 r. Teraz jest wysoce prawdopodobne, że pierwszą restaurację za granicą otworzymy już w przyszłym roku - powiedział M. Seider, członek zarządu Sfinksa. - Przedsiźbiorstwo ma pieniądze, które wystarczyłyby na otworzenie sześćdziesiźciu nowych restauracji, dlatego na razie nie mamy potrzeby nowej emisji akcji - dodał.
W środę na warszwskiej giełdzie kurs akcji Sfinksa nie zmienił się. Był powyżej ceny emisyjnej (28 zł) i wyniósł 30,2 zł.