Jednocześnie jednak, cytowany przez czwartkowy dziennik Rzeczpospolita minister, powiedział, że premier opowiada się za przesunięciem w czasie całościowej reformy finansów publicznych, która pierwotnie miała być wdrożona w życie w 2007 roku. Polska powinna od marca przyszłego roku przestać zaliczać do sektora finansów publicznych środki zgromadzone w Otwartych Funduszach Emerytalnych (OFE) - to zwiększy deficyt budżetu w relacji do Produktu Krajowego Brutto (PKB), ograniczony unijnym ustawodawstwem do 3 procent PKB. Chce więc opóźnienia w dostosowaniu do tej metodologii.
"Rozmawiałem o tym z unijnym komisarzem Joaquinem Almunią, który nie wykluczył, że istnieje możliwość pewnego kompromisu. (...) Kompromis dawałby nam dodatkowe dwa-trzy lata" - powiedział w wywiadzie dla Rzeczpospolitej Kluza.
"Na to jednak muszą się zgodzić jeszcze pozostałe kraje Unii. Tę zgodę uzyskamy łatwiej, jeżeli pokażemy, że przeprowadzamy reformę finansów publicznych i nie zwiększamy wydatków nawet o złotówkę" - stwierdził.
Jednocześnie powiedział, że rząd nie wdroży w przyszłym roku całościowej reformy finansów publicznych, która, jak zapowiadała poprzednia minister finansów, miała w ciągu 2-3 lat przynieść oszczędności rzędu 8-9 miliardów złotych. Przesunięcie sugerował już w swym expose premier Jarosław Kaczyński.
"Premier jest za dwuetapowym przeprowadzeniem reformy" - powiedział Kluza. Gdyby Polska nie ograniczyła deficytu zgodnie z oczekiwaniami Unii Europejskiej, groziłaby jej utrata części unijnych funduszy. Nie spełniłaby też kryterium deficytu, stanowiącego warunek przyjęcie przez Polskę euro.