Reklama

Stopy na hamulcu?

Publikacja: 05.08.2006 08:40

Dolar w dół, obligacje, kursy akcji i indeksy giełdowe w górę. Taka była reakcja rynków na komunikat amerykańskiego Departamentu Pracy o stanie zatrudnienia w lipcu.

Inwestorzy w Stanach i w Europie cieszyli się z tej skądinąd niekorzystnej informacji, bo maleje niebezpieczeństwo kolejnej podwyżki stóp procentowych w przyszłym tygodniu, kiedy zbiera się komitet otwartego rynku Rezerwy Federalnej (Fed).

W ubiegłym miesiącu, wbrew oczekiwaniom specjalistów, którzy nie spodziewali się zmiany tego wskaźnika, po raz pierwszy od listopada z 4,6 proc. do 4,8 proc. wzrosło bezrobocie. W lipcu amerykańskie firmy stworzyły mniej nowych miejsc pracy, niż prognozowali ekonomiści. Zatrudnienie wzrosło tylko o 113 tys. etatów. Spodziewano się 144 tys. i to po uwzględnieniu faktu, że gospodarka USA zwalnia. W czerwcu przybyło 124 tys. miejsc pracy. To skorygowane dane, o 3 tys. lepsze niż wstępne.

Zdaniem Jonathana Basile'a, ekonomisty Credit Suisse, słabszy rynek pracy może skłonić Fed do wstrzymania się z dalszymi podwyżkami stóp procentowych.

Średni miesięczny przyrost zatrudnienia w drugim kwartale wynosił 112 tys. osób i był najniższy od trzeciego kwartału 2003 roku. Ben Bernanke, szef amerykańskiego banku centralnego, 19 lipca w Senacie mówił, że w celu utrzymania stabilnego poziomu bezrobocia firmy powinny stworzyć około 130 tys. miejsc pracy.

Reklama
Reklama

Wyniki lipca jednak niekoniecznie muszą świadczyć tylko o wolniejszym tempie rozwoju gospodarki, lecz także o braku pracowników o pożądanych kwalifikacjach.

Wskazują na to stawki za godzinź pracy. W lipcu, podobnie jak w czerwcu, wzrosły one o 0,4 proc., a wiźc bardziej, niż przewidywali ekonomiści (0,3 proc.). Niskie bezrobocie zwiźksza możliwości pracobiorców w negocjowaniu wyższych zarobków. Na razie, jak siź wydaje, pracodawcy nie próbują przerzucać kosztów pracy na klientów firm, dlatego Fed nie ma powodów, by obawiać siź presji inflacyjnej wynikającej z wyższych zarobków.

Fed zbiera siź 8 sierpnia. Ostatnio podwyższył koszt funduszy federalnych, pożyczek udzielanych bankom komercyjnym, 29 czerwca. Główna stopa procentowa wzrosła wówczas do 5,25 proc. Była to siedemnasta podwyżka z kolei.

Stopy w USA rosną od dwóch lat, bo bank centralny stara się walczyć z inflacją. Podobnie jest gdzie indziej. W czerwcu i lipcu oprocentowanie podnosiło po kilkanaście banków centralnych, a w miniony czwartek uczyniły to Europejski Bank Centralny i Bank Anglii.

Inwestorzy giełdowi nie lubią podwyżek stóp procentowych, bo droższy kredyt ogranicza możliwości firm, a gorsze perspektywy spółek zniechęcają do zakupu ich akcji. Dlatego ucieszyli się w piątek, kiedy zwiększyło się prawdopodobieństwo, że Fed nie podniesie stóp.

Bloomberg

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama