Wezwanie na maksymalnie 66 proc. akcji Ponaru Wadowice, ogłoszone przez giełdowy Hydrotor, ma coraz mniejsze szanse na powodzenie (kończy się 21 sierpnia). Największym akcjonariuszom Ponaru nie podoba się cena oferowana w wezwaniu - 30 zł. We wtorek na giełdzie akcje kosztowały 36,7 zł (kurs spadł o 2,9 proc.).

Wczoraj ujawnili się też nowi akcjonariusze producenta hydrauliki, związani z giełdowym Wawelem. Dariusz Orłowski, prezes cukierniczego przedsiębiorstwa, ma 5,08 proc. akcji Ponaru, a Andrzej Szwarc, członek rady nadzorczej, kontroluje 5,05 proc. kapitału. Biznesmeni kupili m.in. 6 proc. akcji od Ponaru, które ten planował umorzyć. Spółka mogła sprzedać walory, ponieważ miało na to zgodę NWZA. Cenę ustalono na co najmniej 33 zł. Tyle za akcję zapłacili D. Orłowski i A. Szwarc - nie ma więc szans, żeby odpowiedzieli na wezwanie. Udziały w kapitale Ponaru zwiększyli też jego menedżerowie Leszek Szwedo (z 5,6 do 13,6 proc.) i Robert Oślak (z 6,6 do 7,6 proc.). Prawie 7 proc. ma Waldemar Roszkowski-Śliż. Hydrotor nie może więc liczyć na ponad 38 proc. akcji.

Co na to wzywający? - Trudno mi na bieżąco komentować wydarzenia - mówi Wacław Kropiński, prezes Hydrotoru. Na razie warunki wezwania pozostają bez zmian.