Sprzedawane na stacjach benzynowych paliwo jest coraz lepszej jakości - wynika z raportu Inspekcji Handlowej. W pierwszym półroczu br. tylko 3 proc. pobranych przez nią próbek nie spełniało wymogów jakości. To wynik o 4 pkt. proc. lepszy od uzyskanego w analogicznym okresie ub.r. Tak jak w poprzednich latach zdecydowana większość "złego" paliwa była sprzedawana na stacjach, nie wchodzących w skład dużych sieci.
- Cieszy także to, że coraz mniej ich właścicieli dopuszcza się recydywy po pierwszej wpadce. O ile w 2005 roku na 40 proc. stacji nadal "chrzczono" paliwo, to obecnie ich odsetek spadł do 7 proc. - mówi Cezary Banasiński, prezes Urzędu Ochrony Konsumentów i Konkurencji (podlega mu IH).
Najbardziej poprawiała się jakość sprzedawanego oleju napźdowego - kryteriów podczas kontroli nie spełnił zaledwie 1 procent pobranych próbek (7 proc. w 2005 r.). Trochę gorzej jest z benzyną. Wadliwy produkt wykryto na ponad 3,6 proc. skontrolowanych stacji, wobec 6,7 proc. w ubiegłym roku.
Do dobrych wyników kontroli łyżkę dziegciu dodaje Stanisław Nowak, szef IH. Jak podkreśla, już lipcowe kontrole wykazały wzrost liczby stacji, na których sprzedawano złej jakości paliwo. - To pokazuje, że nadal zbyt duża liczba ich właścicieli nie doświadczyła surowości prawa - mówi. Tylko że z tym nie jest najlepiej. Na 113 wniosków IH o cofnięcie koncesji na sprzedaż paliw, tylko w jednym przypadku Urząd Regulacji Energetyki zdecydował się na ten krok.
Także kary finansowe, nakładane na nieuczciwych właścicieli, nie powalają na kolana. Łącznie w I półroczu sądy nałożyły grzywny na sumę ponad 120 tys. zł, a ich średnia wysokość kształtowała się na poziomie ok. 5 tys. zł. Prezes UOKiK ocenia, że to śmiesznie niska kwota w porównaniu z obrotami stacji.