Fed pozostawił rynki w niepewności nie strasząc inflacją ani recesją
Sesja zupełnie nie przypominała tych, które odbywają się po posiedzeniach FOMC. Sam wynik nie jest też ani reakcją na decyzję Fed, ani nie był związany z treścią komunikatu. Skoro amerykańskie parkiety, rynek walutowy, czy choćby rynki regionu nie wiedziały, jak się zachować (nie dostały ze strony Fed jednoznacznego impulsu), to trudno uznać, że GPW jako jedyna odczytała zamiary Bernanke.
Tym bardziej że do połowy sesji panowała konsolidacja, a rozpiętość notowań zarówno na kontraktach, jak i na indeksie była mniejsza niż na arcynudnej sesji wtorkowej. Na żaden wzrost
z rana nie pozwoliła duża podaż na największych spółkach, która blokowała jakiekolwiek próby podniesienia rynku koszykami zleceń. Z kolei od dołu rynki mają osławione wsparcie na luce hossy. Przełomem stały się kolejne publikacje wyników amerykańskich spółek, wśród których największy optymizm dał Walt Disney (od tego jest), co wraz z publikacją Cisco zepchnęło wymowę komunikatu FOMC na dalszy plan. Od tego momentu podaż na GPW topniała z każdą minutą, a i im bliżej było otwarcia w USA, tym większe koszyki zleceń kupna latały po GPW. Rzucony kamyczek zamienił się w lawinę, mimo że znowu w oderwaniu od rynków regionu, a do tego jedynie w odniesieniu do 5-6 największych spółek robiących atmosferę na całym rynku. Ale może to już taka trwała specyfika
naszego rynku? Niezależnie od tych wad, sesję przy tym