W lipcu produkcja przemysłowa w Chinach wzrosła najwolniej od kwietnia. Coraz wyższe ceny paliw zmniejszyły popyt na samochody, a bank centralny ograniczył kredyty przyznawane na budowę fabryk. W rezultacie produkcja zakładów przemysłowych, kopalni i siłowni wzrosła o 16,7 proc. w porównaniu z lipcem ub.r. - poinformował wczoraj urząd statystyczny. W czerwcu produkcja wzrosła o 19,5 proc., co było rekordowym tempem.
Lipcowy wynik jest gorszy, ale nie oznacza jeszcze wyraźnego schłodzenia gospodarki. Do spowolnienia jej wzrostu miało doprowadzić podniesienie stóp procentowych i dwukrotne zwiększanie obowiązkowych rezerw banków, co w sumie ograniczyło ich zdolności kredytowe.
Z komunikatu urzędu statystycznego wynika, że przegrzaniu koniunktury skuteczniej zapobiegł drastyczny wzrost cen paliw. Rząd dwa razy podnosił w tym roku cenę benzyny i zapewne dlatego produkcja samochodów wzrosła w lipcu o 17,2 proc. w porównaniu z 53,2 proc. w I półroczu. Wielu potencjalnych nabywców odkłada decyzję o kupnie samochodu na lepsze czasy.
Bank Światowy już trzeci raz w ciągu pięciu miesięcy podniósł prognozę tegorocznego wzrostu produktu krajowego brutto w Chinach. Ma on wynieść 10,4 proc., a nie 9,5 proc., jak zakładano jeszcze w maju. Bank podniósł też swoją prognozę dla Chin na przyszły rok z 8,5 do 9,3 proc. Raport ten potwierdza, że na razie nie są skuteczne kroki, mające schłodzić tamtejszą koniunkturę.
Eksperci wyrazili obawy, że olbrzymie inwestycje mogą nadmiernie rozbudować moce wytwórcze, co będzie negatywnie oddziaływało na wyniki banków, gdyż firmy nie będą w stanie spłacać kredytów.