WIG20 ma praktycznie taką samą wartość, co w końcu stycznia. Gdyby nie liczyć wypłaconych dywidend, to inwestycja w akcje największych spółek zgodnie z ich udziałem w indeksie nie przyniosła w tym czasie zysków. Półroczna stopa zwrotu z WIG20 spadła poniżej 5 proc., podczas gdy jeszcze w maju sięgała 40 proc. Patrząc na wykres stopy zwrotu w dłuższej perspektywie można odnieść wrażenie, że zawsze powraca ona do pewnego średniego poziomu. Po okresach nadmiernych zwyżek nadchodzi uspokojenie i nie tylko powrót do średniej, ale jeszcze głębszy spadek stopy zwrotu. Od początku hossy w 2003 r. średni poziom półrocznej stopy zwrotu to ok. 20 proc. Można założyć, że dopóki stopa zwrotu znajduje się blisko tej wartości, to tempo wzrostu WIG20 jest "bezpieczne" i nie grozi załamaniem. Kwietniowa zwyżka przyniosła tak znaczne oderwanie od średniej, że z dzisiejszej perspektywy widać, że powrót do "normalności" był nieunikniony. Co z tego wynika obecnie? Zjawisko to jest o tyle pocieszające, że skoro obecnie półroczna stopa zwrotu jest stosunkowo niska, to bardziej prawdopodobny wydaje się stopniowy powrót do hossy, niż przedłużenie korekty. Obecnie obserwujemy sytuację podobną do tej z 2004 r. Wówczas stopa zwrotu przebywała w dolnym zakresie swoich wahań (-5 proc. do 10 proc.) przez pół roku, zanim doszło do przyśpieszenia zwyżek. Widać więc, że hossa nie wróci z dnia na dzieñ.
Podobne wnioski wysnuć można jeśli na wykres WIG20 od początku hossy w maju 2003 r. nałożymy
linię prostą odzwierciedlającą długoterminowy trend, lecz w rozumieniu statystycznym, a nie w wersji znanej z analizy technicznej. To proste narzędzie dostępne w arkuszu kalkulacyjnym wskazuje, że obecnie WIG20 znajduje się w przybliżeniu na linii długoterminowej tendencji zwyżkowej. To oznacza, że w wyniku ostatnich
zawirowań tempo zwyżki powróciło do średniej. Niestety nie da się
wykluczyć, że w kolejnych