W ciągu ostatnich dni na rynkach zagranicznych doszło do niewielkiego rozłamu. Na giełdach za oceanem pojawiły się sygnały kupna, natomiast na Starym Kontynencie cały czas trwają umiarkowane spadki. Po kilkukrotnych próbach S&P 500 wreszcie przełamał górne ograniczenie średnioterminowej konsolidacji na poziomie 1280 punktów. Tym samym pojawił się sygnał kupna o zasięgu co najmniej na 1300 punktów. Wzrosty z powodzeniem mogą jednak okazać się wiźksze i wynieść indeks w okolicę lokalnego maksimum z pierwszej połowy maja na poziomie 1325 punktów lub nawet do górnego ograniczenia kilkuletniego kanału wzrostowego w okolicy 1340-1345 punktów. Z uwagi na wymieniony opór oraz dość silne długoterminowe wykupienie rynku dalsza zwyżka wydaje się jednak mało prawdopodobna. Jednocześnie warto zwrócić uwagę na wyraźną, trójfalową strukturę dotychczasowego ruchu horyzontalnego, która może sugerować słabość rynku i tym samym szybkie zakończenie ruchu wzrostowego. Choć w obecnej chwili o wiele więcej przemawia za kontynuacją wzrostów, to jednak ewentualny spadek indeksu poniżej 1280 punktów traktowałbym jako ostrzeżenie o wzroście podaży i możliwości odwrócenia tendencji. Ostatnie sesje na rynkach środkowoeuropejskich upłynęły pod znakiem umiarkowanych spadków. Na wykresach głównych indeksów regionu pojawiły się czarne świece, świadczące o przewadze podaży nad popytem. Mimo wczorajszych prób odrobienia strat, wciąż nieco więcej przemawia za kontynuacją krótkoterminowych spadków niż powrotem wzrostów. W średnim terminie jednak sytuacja nadal pozostaje nierozstrzygnięta. Skala dotychczasowych spadków nie była bowiem na tyle duża, by można było doszukać się silnych sygnałów sprzedaży w dłuższym horyzoncie inwestycyjnym. Zarówno BUX, jak i WIG cały czas znajdują się powyżej lokalnych minimów z połowy lipca, a PX w ogóle od kilku tygodni porusza siź horyzontalnie i ostatnie spadki miały w jego przypadku symboliczny charakter.