Uważna obserwacja polskiej gospodarki oraz wydarzeń na scenie politycznej pozwala postawić tezę, że życie gospodarcze toczy się coraz bardziej niezależnie od polityki. Reakcje rynków kapitałowych w sytuacjach przesileń politycznych są coraz mniej nerwowe i mają charakter krótkookresowy. Inwestorzy rzadziej reagują na wypowiedzi polityków - coraz bardziej świadomi, że słowo nie zawsze ciałem się staje. Sytuacja siź zmieni, gdy zamiast słów pojawiają się nieprzemyślane czyny, i to na dodatek w postaci projektów ustaw.
A właśnie za co najmniej nie do końca przemyślany uznać należy projekt ustawy o bezpieczeństwie narodowym. Ustawa dopuszcza możliwość przymusowego wykupu przez Skarb Państwa ważnych dla bezpieczeństwa narodowego firm w sytuacji ich "wrogiego przejęcia". Ten ewidentny zamach na własność prywatną świadczy o całkowitym niezrozumieniu zasad, jakimi rządzi się dzisiaj globalna gospodarka. Okazuje się, że obsesyjne przekonanie sprawujących obecnie władzę polityków, że jesteśmy otoczeni wrogami, którzy tylko czekają, żeby nas oszukać, okraść i zniszczyć znajdzie negatywne odzwierciedlenie nie tylko w kompromitujących nasz kraj posunięciach z zakresu polityki zagranicznej, ale także niekorzystnie odbije się na gospodarce. Proponowane rozwiązanie prawne skutecznie zniechęci wielu inwestorów zagranicznych do angażowania się na polskim rynku.
Ustawa w proponowanym kształcie narazi nas też na spór z Unią Europejską. Choć nie jest jeszcze gotowa, niemal pewne jest, że będzie ona nieprecyzyjna i pozwoli na bardzo szeroką interpretację. Bo jak na przykład można zdefiniować firmę ważną dla bezpieczeństwa państwa? Można wskazać sektory, w których takie firmy się znajdują..., ale czy ważne dla bezpieczeństwa państwa będą wszystkie podmioty działające w tych sektorach, czy tylko niektóre? I jak w ogóle zdefiniować to bezpieczeństwo - czy chodzi tylko o bezpieczeństwo energetyczne, czy może definicja ta obejmuje coś jeszcze? Czy ustawa obejmie też transakcje z lat ubiegłych? Nie chcę być złym prorokiem, ale znając upodobanie obecnej władzy do sektora bankowego, może okazać się, że obecność zachodniego kapitału w największych polskich bankach zagraża naszemu bezpieczeństwu finansowemu. Ustawa nie pozostawi wątpliwości - w imię bezpieczeństwa narodowego trzeba wykupić!
A co z firmami, które nigdy nie należały do Skarbu Państwa? A co z oddziałami zagranicznych przedsiębiorstw, które działają u nas od wielu lat? Weźmy na przykład taki Statoil i wyobraźmy sobie sytuację, w której w Polsce zaczynają gwałtownie rosnąć ceny paliw. Nie można wykluczyć, że jakiś "wybitny fachowiec" zasiadający w Sejmie wpadnie na pomysł, że za taki stan rzeczy odpowiadają zagraniczne koncerny paliwowe złośliwie zawyżające ceny. Z tym zagrożeniem bezpieczeństwa narodowego, w myśl ustawy, trzeba będzie zdecydowanie walczyć. Nie ma innego wyjścia - wykup!
Kolejny przykład, którego myślę, że uzasadniać nie trzeba, to media. Na miejscu zagranicznych koncernów medialnych prowadzących działalność w Polsce już bym zaczynał pakować manatki.