Zgodnie z przewidywaniami analityków z ostatnich dwóch tygodni rejon 3,85/6 okazał się zbyt silnym wsparciem do pokonania. Zwracali oni uwagę, że brak testu ostatnich szczytów poniżej 3,86 po tak fundamentalnie ważnych danych jak inflacja w Polsce i USA jest symptomem słabości.
Z dnia na dzień sytuacja techniczna coraz bardziej przemawiała za możliwością korekty i dzisiejszy dzień ją przyniósł.
Katalizatorem osłabienia złotego były informacje z Węgier. Dług Węgier może do 2008 roku wzrosnąć do ponad 72% PKB, co z pewnością oddaliłoby moment przyjęcia euro o kilka lat. W związku z tym forint i obligacje węgierskie istotnie wczoraj i dzisiaj straciły, co negatywnie odbiło się na innych rynkach w regionie.
Zgodne z oczekiwaniami dane na temat produkcji przemysłowej z Polski (wzrost o 14,3% r/r w lipcu) nie wywołały oczekiwanego efektu, umocnienia PLN.
Wyższa nieco inflacja wywołała lekkie spadki na rynku obligacji, który dość szybko został wsparty wypowiedziami Jana Czekaja z RPP. Powiedział on m.in., że stopy pozostaną stabilne do końca 2006 roku, ekspansja gospodarcza nie generuje presji inflacyjnej a wzrost gospodarczy wyniesie ok. 5%.