Trend długoterminowy wciąż jest rosnący. Choć WIG20 nie odnotował nowego szczytu już ponad trzy miesiące, a dodatkowo przełamał roczną linię trendu wzrostowego, to jednak pozostaje ponad główną linią wsparcia. Ta, poprowadzona przez dołki z marca 20003 i maja 2005, znajduje się w tej chwili na poziomie 2500 pkt. Na tej wysokości został też zbudowany dołek 14 czerwca.
Trend średnioterminowy ma kierunek boczny. Granice tendencji wyznacza szczyt z 11 maja, który na wykresie WIG20 znajduje się na 3347,8 pkt, oraz dołek z 14 czerwca, ukształtowany na 2536,9 pkt. Źeby nie było łatwo, indeks znajduje się dokładnie pośrodku tak wyznaczonego przedziału.
Począwszy od 31 lipca trend krótkoterminowy ma kierunek spadkowy. W czasie jego dominacji WIG20 stracił na razie 9 proc. i przełamał wzrostową linię trendu, która opisywała trwającą przez pół czerwca i cały lipiec zwyżkę. Najważniejszym punktem odniesienia dla oceny siły trwających już ponad dwa tygodnie spadków jest dołek z 17 lipca na 2867 pkt. Przełamanie tego wsparcia będzie, z punktu widzenia analizy technicznej, zapowiedzią zniżki do czerwcowego dołka i głównej linii trendu wzrostowego.
Scenariusz ten wydaje się dość prawdopodobny. Z punktu widzenia analizy technicznej uwagę zwracają niskie obroty, towarzyszące ostatniej fali wzrostowej, nieudana próba wybicia ponad majowy szczyt i wspomniane już przełamanie sześciotygodniowej linii trendu.
Analizując zachowanie warszawskiej giełdy, nie sposób uciec od spojrzenia na rynki zagraniczne. Z punktu widzenia naszego parkietu istotna jest przede wszystkim pewna rezerwa inwestorów globalnych w odniesieniu do emerging markets. Na początku sierpnia kwartalna zmiana indeksu wyliczanego przez Morgan Stanley dla rynków wschodzących spadła po raz pierwszy od dwóch lat poniżej minus 10 proc. Druga ważna obserwacja jest taka, że indeksy obrazujące koniunkturę na rynkach rozwiniętych - Dow Jones Stoxx 50 i S&P 500 - odrobiły już 75 proc. poniesionych w maju i czerwcu strat, natomiast wskaźnik dla rynków wschodzących tylko 60 proc.