Bankowcy przekazali już nadzorowi bankowemu wyniki symulacji dotyczących potrzeby tzw. norm ilościowych, związanych z kredytami walutowymi dla gospodarstw domowych. Chodzi o zwiększenie wymagań wobec banków dotyczących kapitału na pokrycie ewentualnych strat związanych z kredytami walutowymi. Nadzór bankowy chciał w ten sposób doprowadzić do zmniejszenia skali zaciągania kredytów walutowych.
Symulacja została przygotowana przez firmę doradczą Ernst&Young na podstawie danych z dziewięciu banków, kontrolujących ponad 80 proc. rynku. Informację o przekazaniu wyników analizy nadzorowi potwierdził Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich. Nie chciał jednak mówić, jakie były wyniki badania.
- Nie istnieje jakieś szczególne uzasadnienie dla wprowadzenia dodatkowego wymogu kapitałowego związanego z udzielaniem przez banki kredytów walutowych klientom indywidualnym. Kapitały posiadane obecnie przez banki są wystarczające dla pokrycia ryzyka związanego z takimi kredytami - stwierdził w rozmowie z "Parkietem" K. Pietraszkiewicz. Według niego, indywidualnymi przypadkami podwyższonego ryzyka można się zająć przy okazji wejścia w życie tzw. Nowej Umowy Kapitałowej.
Czy to oznacza, że na podstawie danych banków firma doradcza doszła do wniosku, że dodatkowe wymogi faktycznie nie są potrzebne? Oficjalnie nic na ten temat nie wiadomo. Bankowcy przyznają jednak, że wyniki symulacji wskazują na potrzebę wprowadzenia tych wymogów. Tyle że byłyby one znacznie łagodniejsze od propozycji nadzoru bankowego. Nadzorcy chcieli, by banki udzielające kredytów walutowych ludności na każde 100 złotych takiej pożyczki odkładały nie 4-8 zł kapitału, ale 8-12 zł. Ze wstępnych symulacji bankowców wynikało, że mogłoby to być 6-10 zł.
Jaki byłby skutek wprowadzenia dodatkowych wymogów kapitałowych? Banki udzielające kredytów walutowych musiałyby się liczyć ze spadkiem tzw. współczynnika wypłacalności, określającego poziom bezpieczeństwa instytucji kredytowych. W skrajnych przypadkach w grę mogłaby wchodzić nawet konieczność emisji akcji.