Na jakim etapie są w tej chwili prace nad stworzeniem Polskiej Grupy Spirytusowej?
Trzon grupy będą stanowić Polmosy z Bielska-Białej, Józefowa, Konina i Torunia. Z tym, że najlepiej na rynku radzą sobie w tej chwili dwie pierwsze firmy. Najgorzej sytuacja wygląda w Koninie.
Wciąż walczymy, by do grupy dołączył warszawski Koneser. Firma jest jednak w bardzo złej kondycji finansowej. Czekamy wciąż na dokładne analizy z tego przedsiębiorstwa, wtedy zadecydujemy, co z nią zrobić. Nieco inaczej wygląda sprawa Polmosu Szczecin. Rozważano kiedyś co prawda włączenie go do grupy, ale tak do końca nigdy nie był on brany pod uwagę jako członek PGS. W tej chwili nie wiadomo, czy tę firmę da się w ogóle uratować (w sądzie jest już wniosek o jej upadłość, dług spółki sięga kilkudziesięciu mln zł - red.). Na pewno trzeba uratować starkę - markę wódki produkowaną w Szczecinie. Wiele zaniechań doprowadziło przez ostatnie lata do upadku tej marki. To po prostu efekt złego zarządzania spółką. Najlepszy dowód, że odwołany w poniedziałek prezes Polmosu Szczecin, Zbigniew Bacław, nie dostał absolutorium za zeszłoroczną działalność. Rozważamy pomysł, by starkę wyłączyć ze Szczecina i włączyć do PGS. Grupa, podmiot silniejszy kapitałowo, miałaby większe możliwości wypromowania tej marki. W Szczecinie zostałaby właściwie tylko produkcja.
Czy może się zdarzyć, że zamiast komercjalizacji Konesera, będziemy mieli spółkę w upadłości?
Nie mogę tego wykluczyć. Chcemy go jednak ratować. Ale nie przez konsolidację z PGS. Najpierw restrukturyzacja, potem ewentualnie dokooptowanie do grupy.