Krzysztof Zdziarski, od początku sierpnia nowy prezes Pekaesu, choć jak sam przyznaje dopiero poznaje firmę, ma już plany jej działania. Priorytetem są zyski. Spółka od kilku kwartałów ma z nimi kłopot. Koniec tego roku prawdopodobnie będzie pod kreską.
Powiedzmy rewitalizacja
- Restrukturyzacja grupy dobiega końca. Strategia działania jest gotowa. Teraz trzeba tylko działać - mówi Krzysztof Zdziarski. Niektórzy politycy jeszcze przed prywatyzacją, a także menedżerowie i konkurencja nie wierzyli, że firma może wyjść na prostą i być znaczącym graczem w branży. AKJ Management, od jesieni 2005 r. główny akcjonariusz spółki, postanowił, że jedna z najstarszych i największych firm transportowych nie zniknie z rynku. - To może dziwnie brzmi, ale spółka wymaga odświeżenia wizerunku głównie u partnerów biznesowych. Niestety, trochę przespano niektóre wydarzenia, na przykład wejście do Unii Europejskiej. Teraz gonimy rynek. Na szczęście mamy czym - uśmiecha się K. Zdziarski. Gonienie rynku to dostosowanie oferty do potrzeb klientów. Już ruszają szybkie dostawy drobnicowe - Europa w 48 godzin. Usługa działa na razie tylko na kierunku niemieckim, ale w planach są już Austria, Szwajcaria, Czechy, Słowacja i cały Benelux. - Na przewozy drobnicowe położymy duży nacisk. Transport całopojazdowy nadal jest naszym głównym biznesem, ale to na przewozy mniejszych przesyłek jest coraz większe zapotrzebowanie - dodaje prezes Zdziarski.
Nowe pomysły
Firma bacznie przygląda się także rynkom wschodnim i bałkańskim. To, zdaniem zarządu, przyszłościowe kierunki. Kolejnym pomysłem jest przekształcenie spółki z dużego przewoźnika w dużego operatora logistycznego. Spółka chce oferować kompleksowe usługi od odbioru towaru poprzez magazynowanie dostaw dla odbiorców końcowych. Do tych przedsięwzięć niezbędne będzie wynajmowanie magazynów, bo zarząd Pekaesu nie zamierza budować własnych. - Dziś nie zarabia się na przechowywaniu, tylko na ruchu towarów. Magazyn będzie kosztował kilka milionów, a potem okaże się, że nie jesteśmy w stanie go zapełnić i będzie świecić pustkami. Wynajem to znacznie lepsze i tańsze rozwiązanie - tłumaczy prezes Zdziarski. Szef spółki nie ukrywa, że realizacja wszystkich planów nie będzie łatwa, ale jak twierdzi, ma czym to robić. - Nie potrzebujemy obecnie inwestycji w rozwój firmy. Ograniczyliśmy koszty i mamy możliwości do realizacji naszych pomysłów. Przede wszystkim tabor i ludzie - dodaje K. Zdziarski.