Marcin Materna, analityk Millennium Domu Maklerskiego, utrzymał rekomendację "neutralnie" dla PKO BP i Banku Śląskiego po ich wynikach za II kwartał. W obu wypadkach jednym ze znaczących elementów w ocenie jest wykazywane w rachunku wyników dodatnie saldo rezerw.
Przy szybko rosnących portfelach kredytowych większość banków więcej rezerw tworzy niż rozwiązuje. Do wyjątków należą właśnie PKO i ING. W tym drugim przypadku dodatnie saldo rezerw powiększyło dochody o 46 mln zł. Z kolei największy krajowy bank w II kwartale "zarobił" na rezerwach 32 mln zł. "Z niepokojem oczekujemy publikacji wyników IV kwartału, co - jak pokazuje historia - w innych bankach często przynosi dodatkowe odpisy przed badaniem audytora. Warto tym samym pamiętać, że rezultaty spółki (poziom zysku netto) nie są do końca porównywalne z konkurentami" - zauważa M. Materna.
W raporcie z 18 sierpnia cenę docelową PKO BP określił on na 37,6 zł. Za akcję PKO płacono wówczas 37,2 zł. Na wczorajszym zamknięciu kurs wynosił 36,5, po spadku o 0,5 proc.
Raport o ING BSK został wydany 16 sierpnia. Cena docelowa została określona na 668,7 zł. Notowania warszawsko-katowickiego banku wynosiły wówczas 630 zł (wczoraj na zamknięciu było to 637 zł, po wzroście o 0,5 proc.). M. Materna zaznacza, że chociaż pozornie ING BSK jest notowany z dyskontem w porównaniu z konkurencją, to wynika to właśnie z dodatniego salda rezerw. Gdyby wycenę rynkową odnosić nie do zysku netto, ale do wyniku operacyjnego, okazałoby się, że bank jest kwotowany z ok. 10-proc. premią wobec konkurentów.