W niektórych miastach w najlepszych lokalizacjach koszty zakupu lokalu mieszkalnego przekraczają już 10 tys. złotych za metr kwadratowy. Roczne tempo wzrostu sięga nawet 35 proc. Tymczasem okazuje się, że tak drogo kupione mieszkania coraz trudniej jest komuś wynająć.
W dużych miastach
stabilizacja
W Warszawie czynsze ustabilizowały się na poziomie od 1 do 3 tys. zł miesięcznie. Na dodatek, w mniej popularnych lokalizacjach można nawet wynająć mieszkanie taniej niż rok czy dwa lata wcześniej. Według danych serwisu szybko.pl, czteropokojowe mieszkanie w stolicy kraju jeszcze pod koniec 2005 roku można było wynająć za czynsz wyższy nawet o 25 proc. niż teraz. Zdaniem Janusza Szmidta, wiceprezydenta Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości i prezesa Warszawskiego Stowarzyszenia Pośredników w Obrocie Nieruchomościami, głównym powodem tak dużego spowolnienia tempa wzrostu czynszów jest bardzo wysoka podaż mieszkań pod wynajem. - Ceny rosną, więc większość osób nabywa nieruchomości na rynku pierwotnym, żeby uniknąć późniejszego wzrostu ich cen - powiedział Janusz Szmidt. - Ponieważ mieszkania kupowane są po to, aby wykorzystać je w przyszłości, ich właściciele zwykle przeznaczają je do wynajęcia - dodał.
Podobne tendencje zauważalne są we Wrocławiu. Z danych Dolnośląskiego Stowarzyszenia Pośredników w Obrocie Nieruchomościami wynika, że w porównaniu z 2005 r. ceny kupna obiektów mieszkalnych wzrosły średnio o 20-30 proc. - Obecnie dla osób szukających mieszkania bardziej atrakcyjny staje się zakup niż wynajęcie lokalu - poinformowała pani Ewa Klos, prezes DOSPON-u.