Reklama

Stałe przedstawicielstwo polskiej giełdy w Kijowie?

Ukraińskim spółkom brakuje wiedzy o polskim rynku kapitałowym. Dlatego nasza giełda rozważa pomysł uruchomienia stałego przedstawicielstwa w Kijowie

Publikacja: 04.09.2006 09:12

Z czterema ukraińskimi spółkami, które mogą zadebiutować na naszym parkiecie, rozmawiali w minionym tygodniu przedstawiciele Giełdy Papierów Wartościowych. - Z warunkami wejścia do obrotu chcą się zapoznać dwa przedsiębiorstwa z Lwowa - mówi po wizycie Ludwik Sobolewski, prezes GPW. Jedna z nich to Galnaftogaz, o którym "Parkiet" pisał już w ubiegłym tygodniu. - Kolejnych trzech klientów, którzy rozważają wprowadzenie akcji do Polski, ma firma doradcza Awtoalians - dodaje. Jednak nazw ani on, ani Anatolij Otczenasz, szef Awtoaliansu, nie chcą na razie zdradzić. Dodajmy, że podczas pobytu w Kijowie przedstawiciele GPW rozmawiali też z pięcioma innymi spółkami doradczymi.

Za mało o sobie wiemy

Brak wiedzy to najpoważniejsza bariera na drodze ukraińskich przedsiębiorstw na naszą giełdę. - Nie ma informacji o warunkach pozyskania kapitału z polskiego rynku, a nasza giełda, jeśli w ogóle jest jakoś postrzegana, to zazwyczaj jako lokalny rynek przeznaczony dla polskich spółek - wyjaśnia L. Sobolewski. Jednocześnie dodaje, że i my nie znamy za dobrze tamtejszych parkietów i ich realiów. - Potrzebna jest więc informacja dla obu stron - konstatuje.

Dlatego GPW rozważa pomysł uruchomienia stałego przedstawicielstwa w Kijowie. Chce też powołać platformę informacyjną, dzięki której polscy inwestorzy otrzymywaliby bieżące informacje na temat tych zagranicznych branż, które mogłyby być reprezentowane na GPW. Jeśli będą mieli taką wiedzę, będą się też interesować zagranicznymi firmami. - Musimy pokazać ukraińskim spółkom, że mogą u nas liczyć na popyt ze strony inwestorów i przez to większe obroty niż w Londynie czy Frankfurcie - wyjaśnia prezes GPW. - Jeśli tego nie zrobimy, mogą nie pójść śladem Astarty - dodaje. Przewaga w postaci niskich kosztów wprowadzenia akcji może nie wystarczyć.

Być gwiazdą parkietu

Reklama
Reklama

Właśnie z powodu małego zainteresowania inwestorów kilka ukraińskich firm nie jest specjalnie zadowolonych z notowań we Frankfurcie. Deutsche Boerse czy London Stock Exchange, zdaniem L. Sobolewskiego, są wskazane tylko dla największych ukraińskich przedsiębiorstw, np. z branży surowcowej. - Dla spółek o kapitalizacji od 50 mln do 500 mln euro bardzo dobrę ofertą może być nasz parkiet - uważa prezes. - Mówiłem im, że w Warszawie mają szanse stać się małymi gwiazdami - dodaje.

Bezkonkurencyjna GPW?

Warszawska giełda nie musi się obawiać konkurencji ze strony giełdy w Kijowie. - Ma wprawdzie około 400 spółek, ale są one tam tylko nominalnie. Obrotu ich akcjami prawie nie ma - wyjaśnia L. Sobolewski. Ukraińcy nie mają też sentymentu do giełdy w Moskwie. Większość, gdyby miała realną alternatywę w postaci Warszawy, wybrałaby właśnie GPW.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama