Przyczyny planowanych przetasowań są różne, ale w większości przypadków wiążą się z mniej lub bardziej zaskakującymi zapowiedziami odejścia dotychczasowych szefów banków. W niektórych przypadkach postawiło to rady nadzorcze tych banków w całkiem kłopotliwym położeniu, bo szybko muszą znalezć nastźpcź.
Podsiadło wyprzedził
radę nadzorczą
Najbardziej interesująco zapowiada się wyścig do fotela prezesa banku PKO BP. Po czterech latach rządów Andrzej Podsiadło odchodzi z banku z końcem października. Podsiadło, który jest kojarzony z lewą stroną sceny politycznej, musiał się liczyć, że zdominowana przez Skarb Państwa rada nadzorcza zechce go prędzej czy później wymienić na "swojego" człowieka. Uprzedził więc ruch rady i w czerwcu ogłosił dymisję. Zaskoczyło to radę na tyle, że ta poprosiła prezesa o pozostanie na stanowisku jeszcze przez kilka miesięcy.
Zapowiedź odejścia dotychczasowego prezesa od razu ożywiła spekulacje co do sukcesji po Podsiadle. Teoretycznie największe szanse na schedę po Podsiadle mógłby mieć obecny wiceprezes PKO BP Sławomir Skrzypek. Przyszedł do banku już po objęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość. Jest uważany za człowieka prezydenta Lecha Kaczyńskiego (był wiceprezydentem Warszawy, gdy stolicą rządził obecny prezydent RP). Mówi się jednak, że S. Skrzypek nie jest zainteresowany fotelem prezesa i zadowoli się obecną pozycją wiceprezesa nadzorującego obszar rynku korporacyjnego i usług. Miałby też problem z akceptacją nadzoru bankowego - z powodu braku odpowiedniego doświadczenia w kierowaniu instytucją finansową (mimo że już w tym miesiącu ma ruszyć Komisja Nadzoru Finansowego, banki pozostaną jeszcze pod kontrolą własnej komisji do 2008 r.).