Wczorajsze notowania zdeterminowały informacje o zmianie cen na poziomie producentów w strefie euro. Inflacja PPI po wyłączeniu kosztów energii wyniosła 3,4 proc., najwięcej od listopada 1995 r. Całkowity PPI wyniósł 5,9 proc. To od razu zwiększyło oczekiwania na kolejne podwyżki stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny i zaowocowało popytem na wspólną walutę. Zyskała wobec dolara nieco ponad 0,3 centa i osiągnęła poziom 1,286 USD. Tym samym znów kurs EUR/USD znalazł się blisko kluczowej bariery związanej z położeniem majowego szczytu. Wypadł na wysokości 1,293 USD. Po drodze do niego euro musi się jednak uporać z sierpniowymi górkami. W minionym miesiącu wydawało się też, że atak na opór jest kwestią czasu, a jednak dolar skutecznie się bronił. Zaczyna mu sprzyjać wyraźnie taniejąca ropa, co powinno przełożyć się na poprawę bilansu handlowego. Wciąż też utrzymuje się spora różnica w poziomie stóp w USA i Eurolandzie. Zatem przełamanie 1,293 USD nie jest takie oczywiste, a nawet jeśli do tego dojdzie, niekoniecznie musi oznaczać silniejszą wyprzedaż amerykańskiej waluty.