Wczoraj na posiedzeniu komitetu Rady Ministrów został przedstawiony projekt nowelizacji ustawy dotyczący prawa farmaceutycznego. Zanim nowela przejdzie procedurę legislacyjną w Sejmie i Senacie, minie jeszcze sporo czasu, ale już teraz niektóre zapisy proponowane przez resort zdrowia wywołują emocje wśród sprzedawców leków. Szczególnie dwie kwestie mogą mieć wpływ na rozwój spółek giełdowych zajmujących się hurtowym i detalicznym handlem lekami. Chodzi o ustawowe ograniczenie możliwości otwierania nowych aptek oraz planowany zakaz koncentracji w jednym ręku zbyt dużej liczby aptek. Projekt prawa mówi, że inwestor, który kupi udziały w spółce mającej ponad 1 proc. aptek w województwie, musi pozbyć się "nadwyżki" w ciągu pół roku.

Polska Grupa Farmaceutyczna i Farmacol, poza hurtową sprzedażą medykamentów, tworzeniem sieci partnerskich z prywatnymi aptekarzami, posiadają również własne sieci aptek i chcą je rozbudowywać. Obie firmy zamierzają na przykład uczestniczyć w prywatyzacji Cefarmu Białystok. Ta państwowa hurtownia jest właścicielem 48 aptek i kontroluje ponad 50 proc. sprzedaży leków w regionie. Czy jeżeli któraś ze spółek giełdowych przejęłaby białostocki Cefarm, musiałaby sprzedać część aptek? I komu - bezpośredniemu konkurentowi? - Taka sytuacja z pewnością powodowałaby, że firmy uczestniczące w prywatyzacji domagałyby się niższej ceny za hurtownię - uważa Hanna Kędziora, analityk z DM PKO BP.

Grzegorz Dróżdż, rzecznik PGF, twierdzi, że zapisy antykoncentracyjne nie muszą być niekorzystne dla jego spółki. - Dla PGF ważniejsza od posiadania własnych aptek jest rozbudowa sieci partnerskiej aptek funkcjonujących pod wspólną marką. Oczywiście zawsze jesteśmy chętni do kupienia nowego punktu, ale nie jest to warunek naszego rozwoju - dodaje. Analityk DM Banku Handlowego Arkadiusz Chojnacki w ostatniej rekomendacji również zwracał uwagę, że PGF w tej chwili jest liderem pod względem liczby posiadanych aptek (ok. 300). Przy zakazie koncentracji już nim pozostanie.