Od kwietnia do czerwca tego roku plajt było już 165, czyli więcej niż w pierwszym kwartale. Dodajmy jeszcze, że w drugim kwartale 2005 roku upadło "tylko" 157 polskich firm. Czyżby zatem dobra tendencja z początku roku już się odwróciła? Odpowiedź na to pytanie poznamy jednak dopiero wtedy, gdy dowiemy się, ile upadłości zostanie ogłoszonych w trzecim kwartale.
Mazowieckie przoduje pod każdym względem
Wróćmy jednak do danych z pierwszego półrocza: najwięcej plajt odnotowano w tym okresie w województwie mazowieckim: upadły 63 tutejsze przedsiębiorstwa. Na kolejnych miejscach znalazły się Śląsk - 43 bankructwa oraz województwo dolnośląskie - 30 plajt.
Na drugim biegunie, czyli wśród województw, gdzie odnotowano najmniej upadłości, znajdują się: opolskie i świętokrzyskie - po jednym przypadku - oraz podlaskie (pięć decyzji o bankructwie).
- Podobnie jak w poprzednich okresach także teraz najwięcej bankructw zanotowano w województwie mazowieckim - mówi Tomasz Starus, dyrektor w firmie Euler Hermes. - Niemal połowa upadających przedsiębiorstw pochodzi z tego regionu - komentuje. Ten stan rzeczy nie powinien dziwić, bo właśnie na Mazowszu rejestruje się także najwięcej firm.
Okazuje się też, że wzrost liczby upadłości zanotowano tylko w pięciu województwach. Najgorzej wypada tu łódzkie, gdzie zbankrutowało dwukrotnie więcej firm niż przed rokiem. W województwie pomorskim ten wzrost wyniósł 45 proc., a w warmińsko-mazurskim - 40 proc. Przybyło bankrutów także w Lubuskiem oraz na Śląsku. Największy spadek odnotowano w województwach: świętokrzyskim i opolskim.