Sesję zaczęliśmy nisko, bo spadkiem o prawie 40 pkt. Później było jeszcze gorzej. Przecena w stosunku do zamknięcia z piątku w chwili wyznaczania minimum sesji wyniosła 69 pkt. To minimum zostało wyznaczone jeszcze przed południem. Od tej chwili rynek wszedł w konsolidację. Miała być ona korektą porannej przeceny. Skala odbicia była niewielka.
Jak zwykle w takich wypadkach, wielkość korekty jest przesłanką do oceny kondycji sił rynkowych. Tym samym jest zwykle pomocna przy określeniu szans na wystąpienie ruchu w danym kierunku. Zwykle płaska korekta pojawiająca się tuż nad minimami sygnalizuje możliwość dalszego spadku. Innym warunkiem dla takiego scenariusza jest stosunkowo krótki czas kreślenia takiej konsolidacji. Jeśli podaż jest faktycznie silna, nie powinna mieć problemów z kontynuacją ruchu.
Wspomniany warunek może nie być jednak spełniony. Kreślenie korekty może się przedłużać. Im dłuższa konsolidacja, tym mniejsze szanse na kontynuację ruchu. W tym wypadku chodziło o spadek cen. Wczorajsza korekta nie była krótka. Po ponad dwóch i pół godziny utrzymywania cen na stałym poziomie podaż zaczęła się niecierpliwić. Ceny zaczęły powoli rosnąć. Warto zauważyć, że wzrost miał miejsce przy spadku liczby otwartych pozycji. Niekoniecznie należy to odbierać negatywnie. Trzeba bowiem pamiętać, że powoli zaczyna się proces przerzucania aktualnych pozycji z serii wrześniowej na grudniową. Przed 15.00 byliśmy świadkami mocnego skoku cen w górę, dzięki któremu udało się dotknąć poziomu piątkowego zamknięcia. Nie można jednak powiedzieć, że cały poranny spadek został zanegowany. Bykom nie udało się utrzymać cen tak wysoko.
Końcówka sesji była nieco słabsza, choć ceny ostatecznie pozostały nad poziomem otwarcia sesji. To jest jedynie pocieszenie dla byków, którzy w porównaniu z piątkiem ponieśli stratę. Technicznie sytuacja jest dość ciekawa. Wczoraj odbiliśmy się od linii łączącej dołki z połowy czerwca i końca sierpnia. Nie jest to jakaś bardzo ważna linia, ale na razie wystarczyło. Faktycznie można przyjąć, że trwa ruch sprowadzający nas w okolice dolnego ograniczenia diamentu. Czekamy na walkę w okolicy wspomnianego dołka z sierpnia. Zejście pod jego poziom będzie zarazem wyjściem dołem z formacji diamentu.