Rosyjski koncern Rusal sprzeda około 10 proc. akcji inwestorom giełdowym trzy lata po planowanej fuzji ze spółką Sual - to stwierdzenie jest osią sporu pomiędzy właścicielami firm, którzy nie mogą znaleźć kompromisu w kwestii ostatecznych warunków transakcji.
Pod koniec sierpnia rosyjskie koncerny i Glencore International, szwajcarska spółka handlująca surowcami, podpisały porozumienie o utworzeniu nowego przedsiębiorstwa, które ma zostać liderem na światowym rynku aluminium. Właściciel Rusala Oleg Deripaska, zdaniem osób powiązanych z miliarderem, nie chce sprzedawać akcji swojej firmy. Z kolei Wiktorowi Wekselbergowi, który kontroluje Sual, zależy na debiucie aluminiowego giganta. Obecnie w podpisanym po negocjacjach dokumencie jest zapis o sprzedaży papierów, ale nie ma on mocy wiążącej. Sual nalega, by paragraf o debiucie znalazł się w umowie finalizującej fuzję.
Akcje znajdujące się w obrocie giełdowym pozwoliłyby określić rynkową cenę udziałów Wekselberga. - 21,5 proc. papierów Rusala, jakie znajdą się w posiadaniu Wekselberga, będzie mogło zostać odsprzedane Deripasce, jednak dopiero po emisji będzie wiadomo, ile naprawdę wart jest ten pakiet - stwierdził Władimir Katunin, analityk grupy inwestycyjnej Aton. Zdaniem Aleksandra Jakubowa, ekonomisty firmy Trast, różnica w wizjach przyszłości połączonego koncernu wynika z odmiennych planów właścicieli spółek odnoś-nie do ich aktywów. Plany debiutu Suala w Londynie mają kilkuletnią historiź, Rusal zaś zawsze ostrożnie wypowiadał się o ewentualnych emisjach.
Obecnie spółka Wekselberga zapowiada, że jeszcze przed końcem roku sprzeda część walorów na londyńskiej giełdzie. Analitycy banków inwestycyjnych, współpracujących z koncernami, oceniają, że w tym momencie prawdopodobieństwo fuzji jest takie samo, jak możliwość, że drogi Suala i Rusala rozejdą się.
"Wiedomosti"