PKP Intercity będzie pierwszą kolejową spółką, która trafi na giełdę- zapowiedział wczoraj minister transportu Jerzy Polaczek.
- Jeżeli zostanie podniesiona wartość przewoźnika, to niewykluczone, że jego akcje zadebiutują na giełdzie. Do tego momentu PKP Intercity wymaga bardzo dużych nakładów inwestycyjnych - powiedział. Nie zdradził, kiedy mogłoby dojść do tego debiutu ani też jak duży pakiet akcji zostałby sprzedany.
Według ministra, w ciągu trzech lat przewoźnik zainwestuje w unowocześnienie swojego taboru ok. 1 mld zł. Znany jest już mechanizm finansowania tych inwestycji. Oprócz pieniędzy unijnych (w programie transportowym na lata 2007-2013 na modernizację i zakup wagonów i lokomotyw przez spółki kolejowe zostało przeznaczone 400 mln euro, o które PKP Intercity będzie konkurowała z PKP Przewozy Regionalne) spółka ma zgodę właściciela na zaciągnięcie kredytu w wysokości 500 mln zł. Dodatkowo w lipcu br. na ten cel pożyczyła od Europejskiego Banku Inwestycyjnego ok. 200 mln zł. Zdaniem Czesława Warsewicza, prezesa spółki, za te pieniądze zostaną zakupione nowe wagony, a ponad 200 będzie zmodernizowanych. Przewoźnik kupi także lokomotywy.
PKP Intercity zamierza uruchomić od przyszłego roku nowe połączenia, w tym przywrócić przewóz pasażerów na trasie Warszawa-Moskwa. Komfort podróży ma wzrosnąć m.in. dziźki zmianie oferty gastronomicznej WARS i wprowadzeniu monitoringu w pociągach.
Spółka przewiozła od stycznia do sierpnia br. ponad 7 mln pasażerów. Chce, by do końca roku ta liczba wzrosła do 11 mln. Planuje także zamknięcie tego roku 40 mln zł zysku przy 3,1 mln zł w ub.r. Natomiast przychody ze sprzedaży mają wynieść 980 mln zł.