Reklama

Unia sprawdzi na Ukrainie, czy gaz "nie ucieka"

W ukraińskich rurociągach transportujących gaz do Europy będą liczniki. Kijów czeka podwyżka cen paliwa, a Unia chce być pewna, że surowiec "nie ucieka"

Publikacja: 15.09.2006 09:01

Unia Europejska będzie mierzyć ilość gazu i ropy naftowej transportowanej z Rosji przez Ukrainę do krajów Wspólnoty - poinformowała Benita Ferrero-Waldner, unijna komisarz ds. zagranicznych, w trakcie wczorajszego spotkania z premierem Wiktorem Janukowyczem.

Sami zmierzą gaz

Inwestycja finansowana przez Europejski Bank Inwestycyjny ma na celu zwiększenie bezpieczeństwa dostaw surowca oraz zabezpieczenie krajów UE przed takimi niespodziankami, jak przerwa w dostawach paliwa w styczniu tego roku. Wówczas koncern Gazprom wstrzymał transport gazu na Ukrainę, gdyż Kijów nie zgadzał się na podwyżkę cen, a poza tym zdaniem Moskwy, podkradał część surowca dostarczanego na zachód Europy, który w 25 proc. uzależniony jest od importu rosyjskiego paliwa. Mierzenie przepływu transportowanego paliwa udowodni, czy rzeczywiście gaz dla Zachodu jest używany przez Ukrainę.

Do stycznia stara cena

Gaz to przyczyna wielu niesnasek na linii Moskwa-Kijów. Jednak od czasu nominacji na premiera Wiktora Janukowycza, znanego z prorosyjskiego kursu, na Ukrainie oczekiwano załagodzenia sporów energetycznych. Na razie ministrowi energetyki Jurijowi Bojko udało się utrzymać cenę 95 dolarów za 1 tys. m sześc. gazu. Jednak w nadchodzącym roku Ukraińcy zapłacą więcej za błękitne paliwo.

Reklama
Reklama

Eksperci szacują, że cena może się wahać w przedziale 130-135 USD za 1 tys. m sześc. Tę górną wartość wymieniał również zastępca ministra finansów Wadim Kopyłow w trakcie prezentacji prognozy, przewidującej 5,8 proc. wzrostu ukraińskiego PKB w tym roku.

Jeszcze w sierpniu Janukowycz zapewniał, że będzie starał się obniżyć cenę paliwa chociaż o jednego dolara. - Jest to nie-możliwe. Kreml lubi Janukowycza, ale rachunek ekonomiczny jest ważniejszy dla Rosji niż polityczne sympatie - podkreślają analitycy. O tym, jak głęboko premier się mylił, świadczą podwyżki cen turkmeńskiego gazu, który Ukraina importuje za pośrednictwem Gazpromu. Rosjanie będą kupować teraz od Turkmenów surowiec za 100 USD za 1 tys. m sześc., o 35 USD drożej niż do tej pory, co oznacza, że więcej zapłacą też Ukraińcy. Jednak niektórym spółkom uda się wytargować własne ceny. SCM, przemysłowy holding należący do Rinata Achmetowa popierającego Janukowycza, będzie kupować gaz bez pośrednictwa RosUkrEnergo, dystrybutora surowca na Ukrainie.

Bloomberg, Neftegaz. ru

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama