Wczorajszą sesję ustawiły spółki surowcowe. Spadkom przewodziła KGHM, która momentami była ponad 6 proc. poniżej wtorkowego zamknięcia. Ze względu na wysoki udział spółki w WIG20, przecena tej jednej spółki była odpowiedzialna za około połowy całego spadku indeksu. Do tego trzeba pamiętać, że takie zachowanie lidera (dzisiaj także pod względem obrotów - 1/3 całego WIG20)
samo w sobie psuje nastroje na giełdowym parkiecie i nie trzeba żadnych innych wiadomości,
by reszta spółek naśladowała
ten ruch.
Tak słaba sesja zdecydowanie się GPW należała, choć może to zabrzmieć jak spełnione prognozy, których w trwającej od początku sierpnia konsolidacji staram się wystrzegać, dopóki nie przerwiemy tego męczącego trendu bocznego. Jednak w ostatnich tygodniach inwestorzy coraz częściej ignorowali spadające ceny surowców i ten wiszący nad rynkiem topór musiał z czasem obciąć niektóre kursy. Już w połowie sierpnia indeks towarów CRB zszedł pod 200-sesyjną średnią i po niewielkim ruchu powrotnym w ostatnich trzech tygodniach systematycznie traci na wartości niemal na każdej sesji. Przesz półtora miesiąca indeks stracił już 15 proc., a przecież surowce były jednym z głównych motorów hossy na emerging markets. Wobec trwającego w USA spowolnienia wzrostu gospodarczego każde złe dane zwiększają presję na pogłębienie przeceny surowców, choć reakcja giełd nie zawsze jest natychmiastowa.