Zakładana w Holandii fundacja i powoływany w stanie Delaware trust mają zagwarantować regulacyjną niezależność pięciu rynkom giełdowym, które znajdą się w jednej grupie w wyniku fuzji Euronextu z New York Stock Exchange (NYSE).
NYSE Group i Euronext zaproponowały takie rozwiązanie w dokumentach (w sumie 730 stron papierów) złożonych w amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC). Starają się o zgodę SEC na uzgodnioną późną wiosną fuzję, której wartość to 10,8 mld USD. Z połączenia powstałby pierwszy transatlantycki rynek akcji i instrumentów pochodnych. W grudniu udziałowcy obu giełdowych operatorów powinni postawić kropkę nad i, choć dokładne daty głosowania nad fuzją nie zostały w dokumentach dla SEC podane - mimo takich oczekiwań.
Holenderska fundacja zostanie założona po to, by w sprawy spółek wchodzących w skład Euronextu giełd w Paryżu, Amsterdamie, Brukseli i Lizbonie (a także działających na tych rynkach brokerów czy firm inwestycyjnych) nie mogli wtrącać się nadzorcy rynku kapitałowego w USA. Analogiczną rolę - tyle że dla rynku nowojorskiego - będzie pełnić trust w Delaware. Władze tych podmiotów będą składać się z Amerykanów i Europejczyków.
Więcej obaw wiąże się z możliwością objęcia amerykańskim reżimem regulacyjnym spółek notowanych w Europie. W Stanach Zjednoczonych od 2002 r. obowiązują bowiem przepisy tzw. ustawy Sarbanesa-Oxleya, uchwalonej w reakcji na głośne skandale finansowe sprzed kilku lat. Bardzo rozszerzyła ona wymogi informacyjne i sprawozdawczości finansowej, obowiązujące firmy notowane na amerykańskich giełdach. Z tego powodu część europejskich firm wycofała się nawet z notowania akcji za Atlantykiem.
Z dokumentów przesłanych do SEC wynika, że nie zmieniły się warunki, na jakich NYSE i Euronext mają się połączyć. Oferta NYSE wciąż jest o 450 mln USD niższa od przedstawionej Euronextowi przez niemiecką giełdę Deutsche Boerse. Ta ostatnia jest jednak oparta na trzymiesięcznej średniej z notowań i w najbliższych miesiącach może stracić atrakcyjność.