Asset Management Holding powiększy wynik BRE nie w tym, a w przyszłym roku.
Piotr Palenik, analityk ING, ocenia sprzedaż SAMH przez BRE "lekko pozytywnie". Ale nie ze względu na osiągnięty dzięki temu zysk. - Ta transakcja pozwala na uporządkowanie struktury grupy BRE. Jednocześnie bank uwalnia w ten sposób nieco kapitałów. W przypadku BRE jest to dość istotna sprawa - wyjaśnia specjalista. W końcu czerwca współczynnik wypłacalności grupy BRE wynosił 10,4 proc. Minimum wymagane przez nadzór bankowy to 8 proc.
Skąd decyzja o sprzedaży Skarbca? Strategia BRE przewiduje "otwartą architekturę" - sprzedaż możliwie szerokiej palety produktów inwestycyjnych. Utrzymywanie własnego TFI (to główny składnik SAMH) było działaniem wbrew tej polityce. - Posiadanie własnego towarzystwa wiązało się z koniecznością wymyślania dla niego osobnej strategii. A nie można jej było wiązać z preferencjami ze strony BRE. Bank chce sprzedawać dużo różnych funduszy, więc nie może promować własnej firmy - ocenia P. Palenik. O tym, że bank ma zamiar pozbyć się asset management, wiadomo od mniej więcej
roku (nieco dłużej BRE usiłuje - jak dotąd bez powodzenia - sprzedać swój biznes emerytalny). Zdaniem P. Palenika, fakt, że nabywcą SAMH został fundusz venture capital, może wskazywać, że innych kupców po prostu nie było albo oferowali znacznie niższe ceny. Analityk wskazuje jednak, że zorganizowanie TFI jest dość proste. Jednocześnie praktycznie wszyscy zainteresowani obecnością na naszym rynku już na nim są.