Reklama

Kto winduje ceny ropy?

Monitorowanie ruchów funduszy hedgingowych jest karkołomnym zajęciem i o ich decyzjach dowiadujemy się zwykle po fakcie

Publikacja: 28.09.2006 09:27

Ostatnimi czasy w centrum uwagi światowych rynków finansowych znajdują się spadające ceny ropy naftowej. Od szczytu w połowie lipca notowania surowca zniżkowały o ponad 20 proc., a analiza techniczna wskazuje, że nie była to li jedynie korekta wcześniejszego ruchu. Z takiego rozwoju wypadków konsumenci w Polsce powinni się niewątpliwie cieszyć. Również Radzie Polityki Pieniężnej powinno to przyjść w sukurs w walce z inflacją.

Jednak tym razem nie chciałbym się odnosić do implikacji dla polskiej gospodarki, ale raczej zwrócić uwagę na potencjalne przyczyny takiego stanu rzeczy. Najczęściej cytuje się bowiem spowolnienie gospodarcze w USA (i na świecie w ogóle), które już się rozpoczęło lub, w najlepszym razie, ma się rozpocząć w 2007 r. Drugim argumentem jest uspokojenie sytuacji związanej z programem wzbogacania uranu w Iranie oraz zawieszenie broni między Izraelem a Libanem. Jest to mieszanka popytowo-podażowa, która siłą rzeczy dobrze oddawać powinna ruchy cen.

Jednak czy na pewno? Przecież obawy o spowolnienie wzrostu gospodarczego na świecie nie pojawiły się kilka tygodni temu, a zmienność nastrojów na Bliskim Wschodzie sprawia, że sytuacja polityczna nie jest wcale taka klarowna. Ponadto czynniki te nie są czymś, czego przebieg określić by można mianem "gwałtowne". Tymczasem ceny ropy naftowej pikują, jak gdyby surowiec ten miał niedługo ogłosić bankructwo. Co prawda nie dysponujemy dokładnymi danymi, ale wydaje się, że tak gwałtowne spadki cen ropy (i innych surowców) mają wiele wspólnego z bazą inwestorów zainteresowanych rynkami energii. Nie jest bowiem tajemnicą, że utrzymujące się od początku tego wieku niskie światowe stopy procentowe zwiększyły zainteresowanie bardziej ryzykownymi inwestycjami. Oczywiście, dla "zwykłego" inwestora (czytaj: osoby prywatnej) nie wszystkie alternatywy są dostępne, ale jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać fundusze hedgingowe. Fundusze te mogą inwestować we wszystkie klasy aktywów i nic dziwnego, że ich uwadze nie umknęły surowce. Doskonale oddawały to dane o wzroście aktywów w funduszach energetycznych w USA. Napędzało to ceny, a zbiorową niemal histerię potźgowały pojawiające się co rusz prognozy o tym, że wkrótce cena baryłki przekroczy 100 dolarów. Jest to doskonała pożywka dla kapitału wybitnie spekulacyjnego, jakim są fundusze hedgingowe.

Jednak ostatnio sytuacja na rynkach surowcowych przestała nagradzać inwestorów preferujących strategię "kup i zapomnij". Co prawda ropa naftowa przez większą część roku drożała, ale w innych przypadkach nie było tak różowo. Dość przywołać przykład amerykańskiego funduszu Amaranth Advisors, który w fantastycznym 2005 r. zarobił krocie na rynku gazu ziemnego, jednak powtórzywszy tę samą strategię w tym roku, stracił od końca sierpnia... 6 mld USD (z całkowitej sumy aktywów 9 miliardów). Co więcej, w ostatnim numerze tygodnika "The Economist" oszacowano, że w szczytowym momencie fundusz ten był w posiadaniu 10 proc. wszystkich światowych kontraktów terminowych na gaz ziemny (przypomina się bawełniana inwestycja Milo Minderbindera z Paragrafu 22). To pokazuje, jak wielki może być wpływ funduszy inwestycyjnych na sytuację na rynkach - zwłaszcza jeśli fundusze te nie są w dostatecznym stopniu nadzorowane.

Sprawa funduszu Amaranth nie odbiła się na świecie takim echem jak bankructwo funduszu LTCM podczas kryzysu rosyjskiego, ale pokazuje, że problem w dalszym ciągu istnieje. Co więcej, niewykluczone że fundusze rynku surowców doszły do wniosku, że na zyski podobne do tych notowanych w ostatnich latach nie ma co liczyć i decydują się właśnie wyjść z rynku. Lub, co miałoby o wiele dalej idące skutki, zaczyna się gra na spadki cen energii, choć na to stwierdzenie jest zdecydowanie za wcześnie.Monitorowanie ruchów funduszy hedgingowych jest karkołomnym zajęciem i o ewentualnych decyzjach dowiadujemy się zwykle w przypadku wielkich bankructw, a więc po fakcie. Jednak wydaje się, że przynajmniej przez kilka miesięcy nie zobaczymy szturmu na rynek ropy ze strony funduszy energetycznych, co powinno być dobrą wiadomością dla polskiej gospodarki.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama