Reklama

Jak oszczędzają Polacy

Publikacja: 28.09.2006 10:21

Polacy dysponują już aktywami w wysokości ponad pół biliona złotych. Większość z nich może być dość swobodnie przerzucana między lokatami bankowymi, funduszami inwestycyjnymi, akcjami czy papierami dłużnymi. kilkanaście lat będzie szybko przybywać, na razie jednak odsetek pieniędzy OFE w całkowitej kwocie oszczędności gospodarstw domowych to ok. 20 proc. Dlaczego struktura pozostałych 80 proc. jest jednak taka, a nie inna?

Jedna z odpowiedzi to historia. Jeszcze kilka lat temu, gdy stopy procentowe były wysokie, ludziom po prostu opłacało się oszczędzać w bankach. Zarówno oficjalne, jak i rynkowe stopy poszły jednak mocno w dół, a dodatkowo wiele banków postanowiło sprawdzić, jaka jest wytrzymałość klientów na dodatkowe obniżki oprocentowania konkretnych lokat. To sprawiło, że klienci zaczęli się rozglądać za innymi możliwościami inwestowania. Instytucje finansowe skwapliwie skorzystały więc z innych możliwości zarabiania pieniędzy - teraz dużą popularnością cieszą się fundusze czy oszczędnościowe produkty ubezpieczeniowe. Problem w tym, jak długo potrwa trend gwałtownego wzrostu zainteresowania innych form oszczędzania niż lokaty bankowe. W odpowiedzi na to pytanie pomagają wyniki badania GfK dla Raiffeisen Capital Management, w którym porównano podejście do ryzyka (i do oszczędzania) respondentów w kilku krajach naszego regionu.

Zbieramy na czarną godzinę,

ale wiedza o oszczędzaniu jest niewielka

Pytani o powody oszczędzania, polscy uczestnicy badania odpowiadali najczęściej, że chodzi o to, żeby mieć pieniądze "na czarną godzinę" (tak twierdzi 18 proc. ankietowanych). Ale oszczędza się też po to, by mieć "zabezpieczenie dla rodziny" i "dla dzieci" (takich odpowiedzi udzieliło po 12 proc. ankietowanych). Niewiele mniejszą popularnością cieszyły się odpowiedzi typu: oszczędzam po to, by mieć zabezpieczenie na starość, albo żeby w przyszłości móc sobie coś kupić (po 11 proc.). Planowany remont mieszkania jest powodem gromadzenia oszczędności dla co dziesiątego Polaka, a osiem procent deklaruje, że zbiera na większe zakupy, typu: mieszkanie albo samochód.

Reklama
Reklama

Czy dla Polaków jest ważna wiedza, jak oszczędzać? Ankieterzy zapytali: "Jaką rolę przy podejmowaniu przez Pana/Panią decyzji o wyborze formy oszczędzania lub lokowania pieniędzy odgrywa możliwość dostępu do informacji o tym, co dzieje się z Pana/Pani pieniędzmi (np. szczegóły transakcji, opłaty,)?". O tym, że informacje mają "duże" albo "bardzo duże" znaczenie, mówiło 39 proc. ankietowanych. Co ciekawe, 27 proc. uczestników badania stwierdziło, że dla nich nie ma to żadnego znaczenia.

Zostańmy jednak przy dwóch piątych ankietowanych, dla których dostęp do informacji jest istotny, z deklaracjami na temat posiadanej wiedzy o funduszach inwestycyjnych. Zaledwie 1 proc. ankietowanych jest zdania, że bardzo dobrze zna temat funduszy. Kolejne 6 proc. stwierdza, że zna fundusze raczej dobrze. Dalsze 14 proc. respondentów odpowiedziało, że fundusze "ani zna, ani nie zna", zaś 28 proc. zna je raczej słabo. Na pytanie "jak dobrze zna Pan/Pani formę oszczędzania, jaką są fundusze inwestycyjne?" ponad połowa ankietowanych w ogóle nie była w stanie odpowiedzieć.

Konserwatywnym wystarczyłaby książeczka oszczędnościowa

Niewielka wiedza na temat funduszy bierze się m.in. z charakteru typowego Polaka - posiadacza oszczędności. Z badania wynika, że 47 proc. dorosłych Polaków w odniesieniu do ryzyka prezentuje konserwatyzm. W swoich zachowaniach takie osoby są ukierunkowane na poczucie bezpieczeństwa, przestrzeganie norm. Preferują ograniczone możliwości inwestowania pieniędzy i starają się unikać przy tym ryzyka. W efekcie mogą być pewni tego, że otrzymają z powrotem to, co zainwestowali, ale spodziewają się kolosalnych zysków. Preferowany instrument finansowy? Książeczka oszczędnościowa.Dominują wciąż lokaty bankowe, ale coraz większego znaczenia nabierają fundusze inwestycyjne. Trzeba też przyznać, że pewnej części oszczędności ich posiadacze nie mogą ruszyć (to aktywa otwartych funduszy emerytalnych). Tych jeszcze przez

Instrumentami takimi, jak: fundusze, ubezpieczenia na życie albo dodatkowa emerytura interesuje się znacznie mniejsza grupa inwestorów - "ostrożni". Problem w tym, że jest ich u nas tylko 14 proc. To głównie osoby w wieku 20-40 lat, dysponujący dość wysokimi dochodami. W życiu ich zachowanie jest ukierunkowane na poczucie bezpieczeństwa i zawsze zgodne z normami. W kontakcie z oszczędnościami kierują się dywersyfikacją ryzyka.

Konsumenci dzielą się jeszcze na dwie grupy: "rozrywkowych" i "żółtodzioby". Nie jest ich mało. 16 proc. Polaków to członkowie grupy "rozrywkowych", zaś "żółtodziobów" jest 22 proc. "Rozrywkowi" w życiu stawiają wszystko na jedną kartę, nie trzymają się ustalonych norm. Ale z pieniędzmi postępują ostrożniej - starają się rozpraszać ryzyko. W tej sytuacji może zaskakiwać, że ich preferowane sposoby oszczędzania to książeczka oszczędnościowa i ubezpieczenie na życie. "Źółtodzioby" są nieco bardziej otwarte na ryzyko. Tacy ludzie najchętniej kupowaliby akcje, obligacje czy fundusze inwestycyjne. Z tymi dwiema grupami jest jednak pewien problem - nie mają własnych dochodów albo te dochody są niewielkie, co praktycznie uniemożliwia inwestowanie.

Reklama
Reklama

Polakom najbliżej do Austriaków?

Jak Polacy wyglądają pod względem skłonności do ryzyka w porównaniu z mieszkańcami innych krajów? Oprócz nas firma GfK przebadała jeszcze Czechów, Węgrów, Słoweńców i Austriaków. Porównując wyniki ankiet, można odnieść wrażenie, że nie jesteśmy podobni do żadnego innego kraju regionu. W żadnym innym kraju nie ma tak wielu tradycjonalistów. Najbliższe nam pod tym względem Czechy mają ich 30 proc. Czechów wyróżnia to, że w ogóle nie mają osób "ostrożnych". Nie ma tam też "rozrywkowych". Za to niemal co czwarty Czech to racjonalista (zamożny, dywersyfikuje ryzyko, preferuje bezpieczne inwestycje), a co piąty to "śmiałek" (ma dużą skłonność do ryzyka, w inwestowaniu ważny jest dla niego zysk, ze względu na młody wiek ma natomiast niewielkie możliwości oszczędzania). Na Węgrzech i w Słowenii osób ostrożnych nie brakuje. Pod innymi względami Węgrzy i Słoweńcy są natomiast dość podobni do Czechów.

Może najbliżej nam więc do Austriaków? Takie porównanie nie byłoby pozbawione podstaw, gdyby nie brać pod uwagę faktu, że wśród rodaków Mozarta jest po kilkanaście procent bon vivantów (inaczej - koneserów, czyli zamożnych osób, które lubią zabawę, ale też ograniczają ryzyko) i - podobnie jak w innych krajach - śmiałków. Jest tam też 16 proc. "tradycjonalistów", którzy preferują bezpieczne inwestycje, m.in. ze względu na niskie dochody.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama