Najbardziej dochodowe spółki należące niegdyś do Jukosu są już w rękach konkurencji. Sibnieft sprzedany rosyjskiemu miliarderowi Romanowi Abramowiczowi został rok temu wykupiony przez Gazprom. Z kolei Jugańsknieftiegaz, wiodący producent ropy w strukturach Jukosu, pracuje obecnie na Rosnieft.
Teraz w centrum zainteresowania graczy paliwowej branży są Samarnieftiegaz i Tomsknieft, warte według wyliczeń Rebguna 3,28 mld USD. Atrakcyjne są również rafinerie należące do Jukosu, z których największa w Angarsku przetwarza rocznie 19,2 mln ton ropy. Nieznacznie więcej surowca rafinują wszystkie aktywa Rosnieftu: 22,1 mln ton paliwa w ubiegłym roku. Pięć największych rafinerii Jukosu wedle wyliczeń zarządcy komisarycznego kosztuje 4,5 mld USD.
Gra warta świeczki
- Wartość aktywów Jukosu może wzrosnąć, gdyż konkurują o nie Gazprom i Surgutnieftiegaz. Dzięki temu mniejszościowi akcjonariusze będą mogli jeszcze zarobić na bankrucie - prognozuje Maksim Szein, analityk firmy Brokerkreditserwis. Eksperci oceniają, że po konsolidacji kapitalizacja Rosnieftu wzrośnie z obecnych 76 mld USD do 116 mld USD. Znalezienie odpowiednich środków na przejęcia nie powinno być problemem. - Spółka może finansować zakupy za pomocą krótkoterminowych kredytów, spłacając je funduszami otrzymanymi od Jukosu, który jest dłużnikiem Rosnieftu - uważa Szein. Analitycy przewidują również, że nie bździe problemu z konkurencją, która również chce kupić firmy należące do bankrutującej spółki. Prezes Rosnieftu Siergiej Bogdanczikow i kierujący Gazpromem Aleksiej Miller powinni znaleźć wspólny język. - Są to państwowe koncerny i raczej osiągną kompromis, dzieląc się aktywami - przewiduje Steven Daszewskij, analityk firmy Aton. Jednak gdyby Rosnieftowi udało się zgarnąć całą pulę, stałby się największym producentem ropy naftowej na rosyjskim rynku. Koncern nie zamierza poprzestać jedynie na wykupie majątku Jukosu. Rosnieft poważnie przygląda się jednej z głównych rosyjskich rafinerii w Chabarowsku, a także startuje w zaczynającym się na początku października przetargu o pakiet papierów łotewskiego terminalu naftowego w Ventspils, którym interesował się też koncern PKN Orlen. Obecnie rosyjski koncern, po wycofaniu się Polaków i kazachskiego potentata paliwowego KazMunajGazu ze starań o udziały portu, został jedynym poważnym kandydatem na walory Ventspilsu.