Robertson ma obecnie 73 lata. Urodził się w 1933 roku w Stanach Zjednoczonych. Po ukończeniu Uniwersytetu w Południowej Karolinie i odsłużeniu tego, co musiał w armii, podjął pracę jako makler papierów wartościowych.
Cudowny Tiger
To właśnie akcje stały się tym, co w krótkim czasie pozwoliło Robertsonowi przemienić się ze zwykłego brokera w prawdziwego tytana światowych rynków finansowych. Głównym narzędziem, dzięki któremu Julian Robertson odniósł sukces, był Tiger Management, fundusz inwestycyjny o światowym zasięgu. Pieniądze klientów lokowane były w niemal wszystkie możliwe instrumenty, począwszy od akcji, przez towary i waluty, na derywatywach skończywszy. Świetne wyniki funduszu i wysokie stopy zwrotu ciągle kusiły nowych klientów. I to klientów nie byle jakich, ponieważ Tiger Management był funduszem wyłącznie dla wyjątkowo zamożnych. W ciągu 15 lat Robertsonowi udało się zamienić 8 milionów dolarów w 8 miliardów. Dzięki obecności na całym świecie, fundusz Tiger mógł uczestniczyć we wszystkich istotniejszych trendach w gospodarce - począwszy od hossy w Europie po obaleniu Muru Berlińskiego, aż do zamieszania na rynku funta w 1992 roku.
W szczytowym momencie swojej popularności, Robertson został nazwany Czarodziejem z Wall Street. Jako dyrektor Tiger Management otrzymywał też sowite wynagrodzenie. W 1993 roku jego osobisty majątek przekroczył miliard dolarów, a w całym funduszu zostało zgromadzone 26 miliardów USD. Wówczas jednak coś zaczęło się psuć.
Gdy minął I kwartał 1994 roku Julian Robertson w liście do udziałowców Tiger Management Fund napisał "najlepsze, co możemy powiedzieć o I kwartale 2004 roku, to fakt, że już się skończył". Wycena aktywów spadła o 9 proc., co było wynikiem wręcz tragicznym w porównaniu z niezwykle udanym 1993 rokiem, kiedy to zarządzający funduszem zarobili przeszło 80 proc.