Miniony tydzień upłynął pod znakiem nowych maksimów na amerykańskim rynku akcji. Średnia przemysłowa Dow Jones Industrial Average znalazła się w czwartek o krok od rekordu wszech czasów ze stycznia 2000 r. (11723 pkt). W przypadku S&P 500 doszło do bardzo ważnego wydarzenia. Indeks pokonał majowy szczyt, ustanawiając tym samym ponadpięcioletnie maksimum. Podczas gdy amerykańskie indeksy biją rekordy, rynki wschodzące są dalekie od euforii. Indeks MSCI Emerging Markets dryfuje na wysokości mniej więcej połowy majowej fali spadkowej, a o ataku na szczyt sprzed ponad czterech miesięcy nie ma na razie mowy.
Kiedy nowa faza cyklu?
Można powiedzieć, że wzajemne zachowanie rynków wschodzących i rozwiniętych zmienia się w pewnych cyklach. Na początku roku mieliśmy do czynienia z wyjątkowo gwałtowną zwyżką emerging markets, która później obróciła się w rzadko spotykaną paniczną wyprzedaż. Podobnie obecna stagnacja w porównaniu z rynkami rozwiniętymi nie będzie trwać wiecznie. Po zakończeniu tej fazy będzie można oczekiwać ponownego lepszego zachowania emerging markets. Niewykluczone że globalne fundusze powrócą na bardziej ryzykowne giełdy w poszukiwaniu wyższych stóp zwrotu.
Istnieją pewne wskazówki pozwalające oszacować moment, kiedy to nastąpi. Jedną z najważniejszych jest porównanie tempa rocznej dynamiki indeksu MSCI dla rynków wschodzących i analogicznego indeksu MSCI dla rynków rozwiniętych. Jak widać na wykresie, różnica rocznych stóp zwrotu maleje z małymi przerwami od maja, czyli od momentu załamania na giełdach. Jest to niemały spadek, bo z poziomu niemal 40 pkt proc. do zaledwie 6 pkt proc. Sama stopa zwrotu z indeksu MSCI dla rynków wschodzących zmalała z ponad 60 proc. do 20 proc.
Najgorsze za nami