Już 14 października delegacja Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa udaje się do Libii na spotkanie nazywane "data room". Uzyska podczas niego informacje geologiczne i geofizyczne dotyczące złóż, które być może polski koncern będzie miał szanse kupić. Przetarg na działki roponośne ma się odbyć 20 grudnia. - Do Trypolisu uda się zespół specjalistów Departamentu Poszukiwania Złóż. Następnie zostanie przeprowadzona analiza informacji i na tej podstawie podjęta zostanie decyzja o dalszym udziale w przetargu - poinformowała wczoraj spółka.
PGNiG to jednak niejedyna polska firma, która ma apetyt na libijskie pola naftowe. W lipcu tego roku nasz gazowy koncern podpisał z Orlenem list intencyjny dotyczący współpracy przy pozyskaniu koncesji na wydobycie gazu i ropy za granicą. Właśnie Libię jako jeden z potencjalnych celów ekspansji wymieniają w swoich strategiach oba koncerny. Przedstawiciele PGNiG nie wykluczają także, że do współpracy w dziedzinie poszukiwań i eksploatacji dołączy również Grupa Lotos.
Rok temu wszystkie trzy firmy deklarowały, że - pod skrzydłami Nafty Polskiej - będą wspólnie zabiegać o dostęp do źródeł gazu i ropy. W praktyce porozumienie to nic nie dało. W wyścigu o pola naftowe w Libii mógł wystartować tylko PGNiG - pozostali zainteresowani nie spełniali bowiem warunków wstępnych.
- Pamiętajmy, że PGNiG już wiercił w Libii - zauważa Andrzej Pasławski z DM PKO BP. Według niego, to doświadczenie właśnie zaowocowało, bo dzięki niemu koncern znalazł się gronie międzynarodowych gigantów dopuszczonych do kolejnego etapu przetargu. - Nie widzę większych przeszkód, aby w przyszłości, gdy PGNiG uda się zdobyć koncesję i znaleźć jakieś złoża, do ich eksploatacji dołączył także Orlen - dodaje analityk. Byłoby to, jego zdaniem, o tyle wskazane, że choć PGNiG ma dostęp do linii kredytowej, pomoc finansowa ze strony Orlenu na pewno by mu się przydała. Gdyby zaś złoża znajdowały się w szelfie, wskazana byłaby współpraca z Grupą Lotos, która jako jedyna z trzech polskich spółek ma doświadczenia w wydobyciu spod morskiego dna. Na razie przedstawiciele Orlenu, Lotosu ani PGNiG nie chcą się wypowiadać nt. ewentualnej przyszłej współpracy w Libii.
W przetargu na libijską spółkę Tamoil (która również ma złoża ropy) stanął niedawno Jan Kulczyk. Jak twierdzi brytyjska gazeta "The Business" przegrał, ale Izabela Mościcka, rzecznik Kulczyk Holding, nie potwierdziła tej informacji. Według naszej wiedzy, przetarg nie został jeszcze rozstrzygnięty.