Reklama

Premier Belgii chce mieć wpływ na nową spółkę

Publikacja: 04.10.2006 09:06

Wczoraj Zgromadzenie Narodowe, izba niższa francuskiego parlamentu, zatwierdziła nową ustawź energetyczną, m.in. umożliwiającą połączenie kontrolowanego przez państwo Gaz de France z prywatną spółką Suez. Opozycja zgłosiła do niej ponad 137 tys. poprawek.

Kluczowy dla fuzji artykuł 10 deputowani zatwierdzili 27 września. Zapis ten zezwala rządowi na zmniejszenie udziału w Gaz de France z obecnych 80 proc. do 34 proc.

Z inicjatywą połączenia francuskich firm wystąpił w lutym tego roku premier Dominique de Villepin. Była to reakcja na pogłoski o planach włoskiego Enela, który, jak mówiono, miał apetyt na Suez, a szczególnie na jego belgijską spółkę Electrabel (udziałowiec elektrowni Połaniec). Pomysł szefa rządu poparli szefowie obu francuskich spółek, którzy solidarnie bronili fuzji w Brukseli. Teraz jednak między firmami pojawiły się napięcia, gdyż udziałowcy Suezu domagają się korzystniejszych warunków transakcji. Minister gospodarki i finansów Thierry Breton powiedział, że żądania akcjonariuszy Suezu go nie obchodzą, a najważniejsza jest przyszłość Gaz de France. Do tego stopnia zaangażował się w przeforsowanie fuzji w parlamencie, że spotkał się indywidualnie z wszystkimi deputowanymi (ponad 240) rządzącej partii centroprawicowej UMP.

Jeśli dojdzie do połączenia, powstanie druga w Europie, po Electricite de France, firma energetyczna, ale analitycy kwestionują ekonomiczny sens tego przedsięwzięcia. Z badania firmy Datamonitor, która dokonała analizy 95 europejskich firm energetycznych, wynika, że nie ma istotnych zależności między wielkością firmy a jej rentownością. W przypadku przychodów i zysku korelacja wynosi 0,12, wielkości produkcji i zysku zaś zaledwie 0,045. Maksymalny poziom wynosi 1.

Specjaliści przyznają jednak, że połączenie Gaz de France z Suezem jest racjonalnym posunięciem, jeśli chodzi o kontrolę nad aktywami uznanymi za strategiczne. Nic więc dziwnego, że swój głos w tej kwestii chce mieć też Belgia, gdzie francuskie firmy mają silną pozycję. Premier Guy Verhofstadt zabiega o "złotą akcję" w nowej spółce, czyli możliwość blokowania niekorzystnych dla Belgii decyzji. O losie fuzji przesądzi Komisja Europejska, która analizuje skutki tej transakcji, o wartości 33,3 miliarda euro, pod kątem jej wpływu na konkurencję.

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama