Ropa naftowa znów zaczęła w połowie zeszłego tygodnia drożeć, a surowcowy indeks CRB Futures poszedł w górę. Głównie właśnie za sprawą surowców energetycznych, bo wśród sześciu grup wyróżnianych w indeksie tylko one i zboża wyraźnie podskoczyły. Spadły notowania metali szlachetnych (CRB Precious) i towarów spożywczych (CRB Softs).
Ropa podrożała w wyniku napływu na rynek coraz to nowych informacji o cięciach w produkcji szykowanych przez kraje członkowskie kartelu OPEC. Wcześniej o przykręceniu kurka mówiły Wenezuela i Nigeria, teraz grupa powiększyła się o Libię, Algierię, Kuwejt i Arabię Saudyjską i liczy już sześć państw. Łącznie na rynek będzie trafiać o milion baryłek mniej ropy dziennie - wynika z zapowiedzi rzecznika OPEC Levy?ego Ajuonumy. To ponad 1 proc. światowej konsumpcji, szacowanej przez OPEC na 85,6 mln baryłek na dobę. Najbliższy szczyt OPEC zaplanowano na połowę grudnia, ale możliwe że zostanie zwołany wcześniej w trybie pilnym. Kartel boi się nadmiernego spadku notowań ropy, bo będzie to oznaczało dla jego członków mniejsze wpływy z jej eksportu.
Na wczorajsze notowania wpłynąć mogły też zapewnienia Korei Północnej, że przeprowadziła próbę jądrową. W efekcie ropa w Nowym Jorku podrożała do 60,89 USD za baryłkę, czyli o prawie 2 proc. w porównaniu z piątkiem. Jeszcze w środę kosztowała 57,75 USD, najmniej od lutego. W konsekwencji indeks CRB Futures, obejmujący 19 surowców z giełd w USA, podskoczył wczoraj do 302,1 pkt, podczas gdy w środę notował 1,5-roczne minimum na poziomie 295,3 pkt.