Dobry, ale niewystarczający - tak posłowie ocenili rządowy projekt zmian w podatku od spadków i darowizn, który po pracach w Komisji Finansów Publicznych wrócił pod obrady Sejmu. Przypomnijmy - Ministerstwo Finansów zaproponowało zniesienie taksy w części tzw. I grupy podatkowej - w skład której wchodzą członkowie najbliższej rodziny. Nowelizacja likwiduje więc opodatkowanie spadku lub darowizny otrzymanych od małżonka, zstępnych, rodzeństwa, wstępnych, pasierba, ojczyma i macochy.
MF ocenia, że zniesienie podatku ułatwi legalne przekazywanie majątku w rodzinach i uporządkuje sytuację własnościową. Teraz najbliżsi płacą taksę od 3 do 7 proc. wartości spadku lub darowizny. Koszt rozwiązania - ok. 150 mln zł.
Odrębne stanowisko do ustawy zaprezentowała Platforma Obywatelska. - Chcemy zwolnić z podatku całą pierwszą grupę podatkową - również zięcia, synową i teściów. Nie możemy rozdzielać najbliższej rodziny - argumentowała Krystyna Skowrońska (PO).
Inne rozwiązanie zaproponował Sojusz Lewicy Demokratycznej - 3-proc. podatek, ale tylko wówczas, kiedy dziedziczony lub darowany majątek w ciągu całego życia beneficjenta przekroczy wartość 1 mln zł. SLD wytykał rządowi, że całkowita rezygnacja z opodatkowania to zaprzeczenie hasła Polski "solidarnej".
Myśl tę podchwycili posłowie Ligi Polskich Rodzin - Uważamy, że obecna nowelizacja to tylko pewien element reformy. Trzeba podjąć szeroką debatę. W naszym kraju są przecież osoby, które posiadają wielkie fortuny i coś z tym trzeba zrobić - tłumaczyła poseł tej partii Halina Murias. Zarówno Liga, jak i Samoobrona zapowiedziały mimo to poparcie projektu.