Instalexport, warszawska spółka budowlana, którą interesowały się giełdowe Ropczyce (o czym informowaliśmy w czerwcu), w ostatnich dniach zmieniła właściciela. Prawie 72 proc. akcji kupiła grupa prywatnych inwestorów od Domu Maklerskiego IDMSA. Wcześniej DM IDMSA skupił papiery od pracowników Instalexportu (w akcjonariacie jest jeszcze dwóch inwestorów finansowych - Bank Ochrony Środowiska oraz fundusz Pioneer).
Instalexport był jednym z "wiecznych debiutantów" giełdowych. Od połowy 1999 roku firma znajdowała się w obrocie publicznym, ale jej akcje nie trafiały do obrotu giełdowego. Czy sprzyjająca koniunktura w budownictwie nie skłania przedsiębiorstwa do ponownej próby pozyskania kapitału z giełdy? - Zdecydowaliśmy się sprzedać akcje inwestorowi strategicznemu. Kolejne decyzje należą do nowych właścicieli - mówi Edward Szwarc, prezes Instalexportu.
Według ostatniego raportu finansowego, w I półroczu 2005 roku firma miała 19,99 mln zł przychodów i 68 tys. zł zysku netto. Według E. Szwarca, po ośmiu miesiącach tego roku obroty Instalexportu sięgają 20 mln zł, a zysk netto 0,5 mln zł. - Z powodu ciężkiej zimy pierwszy kwartał nie był udany, ale chcielibyśmy, żeby w tym roku zarobek wyniósł milion złotych - szacuje prezes Szwarc. Przedsiębiorstwo realizuje zlecenia w Niemczech. Ma również podpisany kontrakt ze Skarbem Państwa. - Chociaż jest bardzo dobra koniunktura w budownictwie, firmy odczuwają braki kadrowe - mnóstwo ludzi wyjechało do pracy za granicę - mówi E. Szwarc.