Resort gospodarki chce, aby w przyszłym roku na cztery miesiące zatrzymały się prace nad jakimikolwiek nowymi przepisami. - Taki okres ciszy legislacyjnej jest konieczny, jeśli chcemy naprawdę zmienić system stanowienia prawa w Polsce - uważa minister Piotr Woźniak.

Kierowane przez niego ministerstwo pracuje nad projektem, który nazwano "Przedsiębiorca ma prawo". - Chcemy wyeliminować polski "obyczaj", polegający na ciągłym nowelizowaniu przepisów. Niektóre ustawy muszą być zmieniane już w kilka tygodni po tym, jak opuszczą Sejm. Chcemy wprowadzić nowy system, nawet jeśli spowoduje on wydłużenie czasu potrzebnego na opracowywanie przepisów- stwierdza P. Woźniak.

Zmiana sposobu stanowienia nowego prawa, do której przymierza się nasz rząd, wynika z unijnych warunków wprowadzanych pod hasłem "Better Regulation". Reforma składa się z dwóch elementów. Jeden z nich to usunięcie przepisów, które już obowiązują, a mają poważne wady. - Chodzi na przykład o naszą ustawę o podatku VAT, do analizy której musimy się teraz zabierać z pomocą czterech prawników - mówi P. Woźniak. - Jednak zmian nie będziemy wprowadzać tylko po to, żeby upolować kilka złych ustaw, które od razu zostaną zastąpione przez inne złe przepisy. Potrzebujemy porządnej oceny skutków nowych regulacji - dodaje. Właśnie do wprowadzenia nowego sposobu sporządzania OSR potrzebna będzie cisza legislacyjna.

Kiedy może to nastąpić? P. Woźniak chce, aby nastąpiło to w przyszłym roku. - Na pewno jednak nie na początku 2007 r. Zdaję sobie sprawę, ilu przeciwników będzie miał ten pomysł - zauważa. O tym, że nie będzie łatwo, przekonany jest też Jan Szomburg, prezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. - Mimo to musimy starać się powiedzieć "stop" fatalnemu stanowieniu prawa w Polsce. Chodzi nie tylko o wpływy grup lobbingowych na poszczególne ustawy, ale również o zwykłe niechlujstwo w tworzeniu regulacji. Widać przecież, że niektóre nasze przepisy są po prostu absurdalne - stwierdza.