Przełom tygodnia jest korzystny dla rynków wschodzących. Najpierw w piątek, wyliczany w dolarach indeks MCSI obejmujący wszystkie emerging markets wybił się w górę z trwającej od dwóch miesięcy konsolidacji. Razem ze zmianą trendu przekroczone zostało 62-proc. zniesienie majowo-czerwcowego spadku, co sygnalizuje, że rynki wschodzące podążą śladem czołowych giełd akcji i odrobią całość poniesionych wtedy strat. Tę techniczną sugestię wydaje się potwierdzać towarowy indeksu CRB, który po bezprecedensowym spadku w sierpniu i wrześniu, udeptuje trwalsze dno. Poprawę sygnalizuje miedź, która osiągnęła wczoraj najwyższy kurs od miesiąca.
Korzystne sygnały można odczytać także bezpośrednio z indeksów rynków. Wczorajszym wzrostem koreański Kospi odrobił całość strat, jakie poniósł po północnokoreańskiej próbie jądrowej. Ostatnie dane dotyczące przepływu kapitału publikowane przez firmę Emerging Portfolio Fund Research pokazały, że wydarzenie to nie wpłynęło negatywnie na ocenę azjatyckich rynków wschodzących przez globalne fundusze inwestycyjne. Ważną rolę w odrobieniu strat przez największy rynek zaliczany do grupy emerging miały też zeszłotygodniowe dane o amerykańskim deficycie handlowym, który okazał się rekordowy w historii. To przynajmniej częściowo stoi w sprzeczności z niedawnym obniżeniem prognoz tempa wzrostu PKB, którego dokonały władze Korei Południowej, tłumacząc to słabnącą gospodarką amerykańską.
Z punktu widzenia warszawskiej giełdy najważniejszym faktem wydaje się jednak wybicie z konsolidacji górą notowań węgierskiego OTP Banku, co otworzyło drogę do zwyżki, znacznie droższym od swojego regionalnego konkurenta, krajowym bankom. Choć inwestorzy globalni w dalszym ciągu wydają się niezbyt chętnie patrzeć na europejskie rynki wschodzące, to nie przeszkodziło to w zwyżce tureckiego ISE 100 do najwyższego poziomu od ponad czterech miesięcy. I tak na razie udało się odrobić tylko niecałą połowę strat z pierwszej połowy roku.