Dla części inwestorów, którym sygnał wybicia, jakim było przełamanie linii trendu przebiegającej po szczytach z maja i lipca, wydawał się zbyt słaby, wczorajsza sesja miała duże znaczenie. Obawy o trwałość poprawy, które zasiało wtorkowe zamknięcie luki hossy i odbicie od lipcowego szczytu, miały znaleźć potwierdzenie. Tymczasem nie dość, że rynek zdecydowanie je zanegował, to WIG20 na zamknięcie sesji osiągnął najwyższą wartość od 11 maja. Kursy siedmiu spółek wzrosły przynajmniej o 3 proc. i tylko słabsze zachowanie TP (najwyższy wolumen od czterech miesięcy) ograniczyło skalę wzrostu indeksu.
To kolejny sygnał przewagi popytu, zapowiadający w niedługim czasie atak na majowy rekord wszech czasów. Jeśli odmierzyć wysokość konsolidacji, którą WIG20 opuścił w zeszłym tygodniu, to jako minimalny zasięg zwyżki otrzymujemy właśnie majowy wierzchołek. Warto jednak wziąć pod uwagę, że konsolidacja zapoczątkowana lipcowym szczytem i przyjmująca kształt trójkąta, jest częścią większego trendu bocznego, ograniczanego od dołu przez minimum z czerwca, od góry przez historyczne maksimum. Zatem do tak wykonanego pomiaru zasięgu wzrostu nie przywiązywałbym decydującego znaczenia.
Jednocześnie uwagę zwraca zachowanie rynku na kolejnych sesjach po notowaniach, w których WIG20 rośnie przynajmniej o 2 proc. Do wczoraj mieliśmy w tym roku 20 tak dużych zwyżek. Na zamknięcie piątej sesji, po tak istotnym skoku, WIG20 jest niżej przeciętnie 0,6 proc. Rozkład 5-dniowych stóp zwrotu ma też dość gruby "lewy ogon". Pięć razy zdarzyło się, że indeks tracił przynajmniej 4 proc., w tym trzy takie wypadki miały miejsce już po zbudowaniu dołka w połowie czerwca tego roku. Warto też mieć na uwadze, że niemal
3-proc. wzrost wyznaczył szczyt 11 maja. Pięć sesji później WIG20 był niżej prawie 10 proc. Rzadziej zdarzało się, żeby duży wzrost zapowiadał jeszcze większe przyspieszenie. Przynajmniej 4 proc. w ciągu pięciu sesji WIG20 zyskał w tym roku trzy razy. Zachowując wiarę w kontynuację zwyżki, nie warto traktować ją jako zdarzenie pewne, mimo kolejnych rekordów ustanawianych przez WIG.