Wśród niepokojących czynników uwagę zwraca przede wszystkim różnica między aktualnym kursem a jego poziomem odniesienia obliczonym na podstawie wyników z ostatnich 4 kwartałów oraz przeciętnych wartości wskaźników cena/zysk operacyjny, cena/wartość księgowa oraz cena/sprzedaż z przeszłości. Wynosi 15,2 proc., co biorąc pod uwagę, że średnio w giełdowej historii wynosiła minus 28,9 proc., pozwala mówić o przeszacowaniu przez inwestorów wartości tych akcji o przeszło 40 proc. względem poziomów z przeszłości. Do tej pory mieliśmy 25 przypadków, gdy ta dysproporcja wynosiła ponad 40 proc. We wszystkich kurs po 3 miesiącach notował spadek. Średnio o 12,6 proc. Najmniejsza zniżka wyniosła 5,9 proc., największa 17,7 proc. Jakie jest prawdopodobieństwo wystąpienia takiego scenariusza również teraz?
Zaślepienie mniejszymi
spółkami
Notowania PGF charakteryzują się silnym powiązaniem z rynkiem (dla walorów tej firmy i indeksu WIG sięga ono aż 0,89). To generalnie oznacza, że w 89 proc. zmianę kursu PGF można wytłumaczyć wahaniami WIG. Tylko w jednej dziesiątej wiąże się z innymi czynnikami. Pomyślna koniunktura na parkiecie jest zatem sprzymierzeńcem walorów PGF. Jednocześnie jednak trzeba liczyć się z tym, że z chwilą jej pogorszenia odbije się to również na ich kondycji. Zatem istotną częścią oceny krótko- i średnioterminowych perspektyw tych papierów są przewidywania dotyczące sytuacji na całej giełdzie. Smaczku dodaje jej dodatkowo to, że oderwanie MIDWIG od tego, co dzieje się w segmencie największych firm, jest bezprecedensowe. Różnica 12-miesięcznych zmian WIG20 i MIDWIG sięga aktualnie 47 pkt proc. Nigdy nie była tak duża. Poprzednio w szczycie zainteresowania segmentem średnich firm w połowie 2004 r. nieznacznie przekroczyła 40 pkt proc. Przeciętnie w przeszłości wynosiła 5,5 pkt proc. Taka sytuacja skłania do obaw przed przegrzaniem koniunktury w segmencie średnich firm, do którego zalicza się również PGF.
Nie ulega przy tym wątpliwości, że spółka zasługuje na zainteresowanie kupujących ze względu na fundamenty. Szczególnie na tle głównego konkurenta Farmacolu rezultaty finansowe prezentują się bardzo dobrze. Przy rosnącej sprzedaży udało się wyraźnie poprawić rentowność, czyli zrealizować cel stawiany sobie na ten rok. Pomogło w tym przede wszystkim poprawienie marży brutto ze sprzedaży. W II kwartale osiągnęła ona 11,3 proc. wobec 10,5 proc. na koniec 2005 r. i 10,7 proc. w II kwartale 2005 r. Ostatni raz tak wysoką marżę udało się wypracować ponad cztery lata temu. Zrekompensowała ona w ostatecznym rozrachunku wzrost kosztów sprzedaży, które w odniesieniu do przychodów osiągnęły w II kwartale 6,2 proc. Jednocześnie spółka w dalszym ciągu redukowała koszty ogólnego zarządu. Ich relacja do przychodów spadła do poziomu 1,9 proc. i nigdy nie była niższa. Z odwrotną sytuacją mamy w tym roku do czynienia w Farmacolu, gdzie zwiększyły się obciążenia z tytułu ogólnego zarządu, a spadły te związane ze sprzedażą.